Moi serdeczni przyjaciele z liceum co kilka lat wpadają na fantastyczny pomysł zorganizowania pomaturalnego spotkania. Im jesteśmy starsi, zauważyłem, tym większy jest odstęp czasu między początkiem planowania a rezultatem. Tym razem jednak sytuacja zdaje się być niebezpieczna. Właśnie ustalana jest dokładna data spotkania w... październiku. Jak nic przypomina to historię z życia dobrego wojaka Szwejka, który umawiając się z saperem Wodiczką na piwo, kiedy skończy się wojna, prosił o przesunięcie terminu o pół godziny, by się nie spóźnić.

CZYTAJ TAKŻE: 70 lat "Zakazanych piosenek". Film o Warszawie kręcony w Łodzi

Najsłynniejsza ekranizacja prozy Jaroslava Haška pochodzi z 1956 roku i naturalnie jest czeska. W rolę Szwejka wcielił się wybitny aktor Rudolf Hrušinsky, któremu w polskim dubbingu głosu użyczył Tadeusz Bartosik. Polskie kino, a właściwie telewizja, postarało się o opowiedzenie przygód zwolnionego z wojska z powodu notorycznego idiotyzmu żołnierza dopiero w latach 90. Reżyserował Włodzimierz Gawroński, a Szwejkiem był Jerzy Stuhr. Żaden z tych filmów nie powstawał w Łodzi, szczęśliwie jednak istnieją polsko-czeskie koprodukcje, które znalazły u nas dogodne plenery.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej