Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Rozmowa z Filipem Pawliczakiem, lekarzem z Kliniki Kardiologii i Wad Wrodzonych Dorosłych w ICZMP

Agnieszka Urazińska: Kiedy to się zaczęło?

Filip Pawliczak: – W 1991 r. w szpitalu przy ul. Przyrodniczej. Urodziłem się co do dnia. Ze słuszną wagą. Ale siny, z niewydolnością krążeniową. Ciąża przebiegała doskonale, w rodzinie nie było problemów z sercem. Karetka neonatologiczna przewiozła mnie na sygnale do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. A rodzice usłyszeli, że ich nowo narodzony trzeci syn jest w bardzo ciężkim stanie i jego życie jest zagrożone.

Dlaczego?

Wada serca, a właściwie trzy wady, które u mnie wystąpiły pod postacią wady złożonej – przełożenia wielkich pni tętniczych, ubytku w przegrodzie międzykomorowej i zwężenia zastawki płucnej.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej