Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Ten, kto wymyślił klątwę „Obyś żył w ciekawych czasach”, wiedział, co mówi. Ciekawe czasy to coś, co z pozoru wydaje się atrakcyjne, ale niejednokrotnie może przerosnąć naszą wyobraźnię i możliwości dokonania sensownych analiz. Nawet publicyści, dla których mnogość wydarzeń i problemów w przestrzeni publicznej powinna być błogosławieństwem, mogą poczuć się w końcu bezradni. Bo jak dokonać wyboru pomiędzy tym, co najważniejsze a tym, co... najważniejsze. Świecie, litości!

Jeszcze nie ucichła sprawa afery KNF, a już przykryła ją Srebrna, którą przepięknie zepchnięto na plan dalszy, wyciągając przewiny posła Niesiołowskiego, prawdziwe lub domniemane, ale jakże intrygujące. Za chwilę pojawił się nauczycielski strajk przykryty Okrągłym Kwadratowym Stołem, a po nim wykłady Donalda Tuska z supportem Leszka Jażdżewskiego, który jednych zachwycił, innych zirytował, ale jakże wielu zajął na długie godziny. W międzyczasie paliła się katedra Notre Dame, żółte kamizelki dewastowały systematycznie Paryż, a Erdogan unieważnia wybory na mera Stambułu, bo wynik mu się nie podoba. Nawet kawy nie ma człowiek czasu napić się w spokoju...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej