Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Władze miasta proszą, by nie zużywać wody w celach innych niż do mycia się, picia i przygotowywania posiłków. A jednak na podłodze myjni samoobsługowej widać świeże plamy po spłukanej z aut wodzie – na trzech stanowiskach z czterech.

– Myjnia działa? – upewniam się.

– A co ma nie działać? – dziwi się dozorca. Słysząc o tym, że podobno w mieście nie wolno myć samochodów, macha lekceważąco ręką. – Wyłączyliśmy jedno stanowisko, żeby wyrównać ciśnienie wody w pozostałych. Rano trochę spada, jak wszyscy się myją do pracy, ale kryzysu nie ma – twierdzi mężczyzna.

A jednak podlewają

Ogarnięte wodnym kryzysem Skierniewice nie stanowią scenerii filmu katastroficznego. Ludzie nie usychają z pragnienia, w sklepach nie straszą puste półki po wyprzedawanej na pniu wodzie mineralnej, a uliczni handlarze nie sprzedają po cenach zaporowych wody sprowadzanej z innych miast. We wszystkich częściach miasta przywrócono już dostęp do bieżącej wody. W połowie tygodnia wznowiono też dostawy na terenie gminy. Po okolicznych wsiach cały czas krąży beczkowóz z wodą, lecz już tylko na wypadek sytuacji awaryjnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej