Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

– Mam dziecko, które chodzi do przedszkola. Nie dostało się tutaj, na ul. Deczyńskiego. Musimy codziennie wozić je do śródmieścia. Później wracam do pracy w szpitalu w Łagiewnikach. Linia nr 3, która tu jeździ od zawsze, jest nam potrzebna. Jak będzie zima, to nigdzie się nie dostaniemy, bo znowu autobusy staną – mówi Malwina Marzyjanek, mieszkanka ul. Warszawskiej.

CZYTAJ TEŻ: Remont al. Śmigłego-Rydza się opóźni. Urzędników zaskoczyły zabudowania, które... są na mapach

Wtóruje jej pan Zdzisław: – Łódź jest zakorkowanym miastem. Zewsząd słyszymy, że mamy się przesiadać do ekologicznego transportu. No dobrze, mamy się przesiadać, ale w co? Wszystko powoli jest zabierane. Autobusy stoją w korkach tak samo jak osobówki. Jak zabiorą tramwaj wszyscy faktycznie się przesiądą, ale do swoich samochodów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej