Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pomysł na firmę narodził się w roku 1989, gdy Sławomir Witkowski, chemik z wykształcenia, chciał pogodzić kilka istotnych celów w swoim życiu: rozwijać się zgodnie z kierunkiem wykształcenia, zapewnić byt rodzinie (żona, dziecko, puste półki w sklepach, głodowe pensje ludzi po studiach) oraz stworzyć coś własnego, na co będzie miał wpływ.

W tamtym czasie w zakładach pracy, zwłaszcza w laboratoriach badawczych, niewiele się działo. Nie było nowoczesnej bazy sprzętowej, a odczynniki dostępne na naszym rynku były złej jakości i nie zapewniały powtarzalności wyników. Badania były prowadzone tylko na potrzeby krajów RWPG.

Sławomir Witkowski napisał więc z kolegą listy do kilku firm zachodnich z prośbą o rozważenie współpracy. Odpowiedziała J.T.Baker GmbH, Niemcy, filia J.T.Baker Inc US, która należała wówczas do korporacji P&G (Procter & Gamble).

Udało się umówić i Sławomir Witkowski pojechał na spotkanie. W rezultacie dziesięciogodzinnej rozmowy uzyskaliśmy wyłączność na dystrybucję wysokiej czystości odczynników do badań laboratoryjnych na terenie Polski. Nadal jesteśmy dystrybutorem tej firmy, która w międzyczasie zmieniła kilkukrotnie właścicieli. Obecnie jest częścią korporacji Avantor Performance Materials, US.

W tym czasie runął mur berliński, a Polska wkroczyła na drogę przemian demokratycznych. I tak to się zaczęło…

Najwięcej problemów sprawiła nam sama transformacja polityczno-gospodarcza. Ponieważ w budżecie państwa nie było pieniędzy, stosowano represyjny system podatkowy, by zapewnić jak największą ściągalność z podatków. A przepisy podatkowe nie były transparentne i zostawiały dużą dowolność interpretacji Izbom Skarbowym. Oznaczało to np. że urzędnicy w informacji w Urzędzie Skarbowym oraz w Urzędzie Celnym mówili, że można zwalniać z VAT produkty specjalistyczne, które miały służyć celom naukowo-badawczym. A w rezultacie późniejszej kontroli skarbowej okazywało się zupełnie inaczej, ponieważ w międzyczasie zmieniły się wytyczne ministra finansów.

I tak po kilkuletniej kontroli skarbowej na początku lat 2000 oraz kilkuletnich odwoływaniach, przez niewiarygodnie szybko przygotowany wyrok NSA (chodziło o to, by zapadł przed wejściem Polski do UE) musieliśmy oddać VAT od wszystkich kontraktów z instytutami badawczymi za lata 1999-2003. Straciliśmy oszczędności z pracy i wieloletnich wyrzeczeń.

Musieliśmy wiele się uczyć w zakresie nowoczesnych zachodnich metod badawczych w laboratoriach, nowoczesnych i bezpiecznych form magazynowania substancji chemicznych, spełniających już standardy europejskie – bo przewidywaliśmy, że Polska będzie musiała je spełniać, przepisów prawa, marketingu i promocji, zarządzania personelem, zarządzania firmą. Biorąc pod uwagę fakt, że firma wymagała naszej obecności i zaangażowania po 12-14 godzin na dobę, nie było to łatwe. Dzięki jednak ogromnemu wsparciu w domu naszych Matek, które wzięły na siebie ciężar prowadzenia domu i opieki nad córką, mogliśmy wyjeżdżać na konferencje naukowe, liczne szkolenia w kraju i za granicą.

Udało się nam nie załamać, nie zbankrutować, nie popaść na długie lata w długi lub choroby, po tąpnięciu w latach 2000-2004. Udało się zbudować i utrzymać w stu procentach kapitałowo polską firmę rodzinną, która jest jednym z liderów kompleksowego wyposażania i projektowania laboratoriów. Na przekór wszystkim zawirowaniom polskiej gospodarki i ciągle rosnącej w naszym kraju konkurencji globalnej.

Udało się stworzyć markę WITKO rozpoznawalną w branży oraz wypromować inne znaczące w świecie brandy, nieznane dotychczas w Polsce, jak np. marki J.T.Baker, WALDNER, Lab Logistics Group GmBH. Tej ostatniej jesteśmy udziałowcem od 2004 r.

Udało nam się stworzyć zespół pasjonatów – to jest kompetentnych i zaangażowanych specjalistów, którzy nie tylko oferują zaawansowane produkty z naszej oferty, ale też służą doradztwem polskim laboratoriom. Obecnie WITKO Group liczy około 70 osób, w tym 98 proc. są to osoby z wyższym wykształceniem, a dziewięć osób – z tytułem doktora.

Udało się konsekwentnie realizować misję WITKO, którą była i jest pomoc polskim placówkom badawczym w dostosowywaniu ich do światowych standardów.

Marzymy, by w przyszłości rozwinąć szeroko pojętą ofertę dla laboratoriów life science. Marzymy, by nasze wnuki nadal tak interesowały się firmą jak teraz. I by nie tylko polskie przedsiębiorstwa z sektora MŚP tworzyły aż 70 proc. PKB. Innymi słowy – by nie tylko one były eksploatowane do bólu ze swojego dorobku, by zapełniać kasę państwa.

Marzymy, by cały czas móc dorównywać zachodnim firmom w zakresie oferty programowej oraz zarządzania wiedzą i personelem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.