Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Michał Frąk: Czym zajmuje się firma HRP?

Jakub Kobyliński: Działamy od 14 lat. Zajmujemy się pozyskiwaniem środków unijnych na realizację projektów – głównie swoich, ale nie tylko. Są to projekty z różnych obszarów, m.in. wsparcie dla przedsiębiorstw na szkolenia pracowników. Mamy również propozycje dla osób wykluczonych oraz dla młodych mam, gdzie na przykład dofinansowujemy opiekunki dla dzieci, by mogły wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim. Spektrum działań jest szerokie, ale trzon naszej oferty skierowany jest do biznesu.

To są duże projekty?

Jednym z pierwszych projektów, w jaki ja byłem zaangażowany, był realizowany dla jednego z największych globalnych producentów części samochodowych prowadzącego produkcję w kilku fabrykach na terenie Sosnowca i Bielska-Białej. To był bardzo duży projekt, w ramach którego wsparciem objęto kilka tysięcy pracowników. Zawierał zarówno szkolenia miękkie, rozwijające osobowość, jaki i bardzo specjalistyczne, wymagające dużej wiedzy nie tylko ze strony wykładowcy, ale i samego szkolonego. Aby znaleźć takich ludzi, musieliśmy ich szukać w Japonii. Nie było to łatwe, ale ostatecznie się udało. Do fabryki przyjeżdżali Japończycy i szkolili tamtejszą kadrę.

Co to są bony rozwojowe?

W poprzednim okresie programowania firmy same ubiegały się o środki na szkolenia. To one musiały taki projekt zrealizować. To było kłopotliwe. Firmy musiały do tego zatrudnić dodatkowych pracowników. Realizacja takiego projektu wiązała się z koniecznością spełnienia bardzo wielu formalnych wymogów. Liczba dokumentów, które trzeba było obsłużyć, była ogromna. No i przede wszystkim trzeba było znać się na rozliczaniu projektów unijnych, co nie jest proste.

TOMASZ STAŃCZAK

W tym okresie programowania ten model finansowania się zmienił. Teraz firmy nie piszą same projektów. Są wybrani i sprawdzeni realizatorzy takich projektów – jak na przykład my – i to my zajmujemy się wszystkimi formalnościami. Firma wybiera sobie szkolenie, aplikuje o tyle bonów, ile jest jej potrzebne, i już może wysyłać ludzi. Jest to dużo prostsze.

Mogę sobie wybrać jakiekolwiek szkolenie, które bym chciał?

W zasadzie tak. Reguła jest taka, że muszą to być szkolenia znajdujące się w tzw. bazie usług rozwojowych. To jest centralna baza prowadzona przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Znajdują się w niej tysiące szkoleń z różnych obszarów. Każdy coś dla siebie znajdzie.

Ile jest warty taki bon?

Dofinansowanie wynosi od 70 do 80 proc. W naszym projekcie małe firmy i mikro firmy mają zawsze 80 proc. dofinansowania. Przedsiębiorstwa średnie co do zasady mają 70 proc. dofinansowania, ale jeśli spełnią pewne kryteria, finansowanie to może wzrosnąć do 80 proc.

Jakie to kryteria?

Dotyczy to na przykład wsparcia, które koncertuje się na osobach 50+, niepełnosprawnych lub o niskich kwalifikacjach. Oprócz tego na zwiększone dofinansowanie mogą liczyć przedsiębiorstwa szybkiego wzrostu oraz należące do sektorów strategicznych dla województwa łódzkiego. Mniejszy wkład wnoszą również firmy, które wybierają usługi mające na celu nabycie kwalifikacji. Wszystko jest bardzo dokładnie opisane w regulaminie projektu.

Z wnioskiem o takie bony występuje firma czy pracownik?

Formalnie firma. W dużych przedsiębiorstwach, gdzie kultura organizacyjna jest bardzo poukładana i sformalizowana, najczęściej zajmują się tym działy HR. W mniejszych firmach bardzo często bywa tak, że to pracownik sam znajduje interesujące go szkolenie, informuje o tym przełożonego, a ten dopełnia odpowiednich formalności.

Jakie jest zainteresowanie bonami?

Duże. Bony rozchodzą się bardzo szybko. Limity na kolejne nabory wyczerpują się błyskawicznie.

TOMASZ STAŃCZAK

Jakiej wartości mogą to być szkolenia?

Zasada jest taka, że godzina szkolenia kwalifikowana w projekcie może być warta maksymalnie 60 zł. Oczywiście szkolenie może być droższe. Zazwyczaj sytuacja taka ma miejsce w przypadku szkoleń bardzo specjalistycznych. Wtedy nadwyżkę pokrywa przedsiębiorca. Liczba godzin takiego szkolenia nie jest określona, ale limit, jaki można przeznaczyć na jedną osobę, wynosi 7,2 tys. zł.

Polacy dostrzegli potrzebę szkolenia się i ciągłego rozwijania?

Konrad Jaszczyński: Trudno powiedzieć, czy Polacy dostrzegli tę potrzebę, ale na pewno widzą ją pracodawcy. Rynek pracy na tyle się zmienił, że bardzo trudno jest pozyskać pracownika mającego dokładnie takie kompetencje, jakie nam – pracodawcy – są potrzebne. Dzisiaj jest tak, że pracodawcy muszą sięgać po takie narzędzia jak szkolenia czy kursy, by przygotować pracownika do pełnienia powierzanej mu roli.

W szczególności dotyczy to firm sektora MSP. Pracodawcy zrozumieli już, że jeśli oni sami nie rozwiną kompetencji pracowników, to po prostu nie będą ich mieli. Na rynku pojawiają się osoby nieprzygotowane do pracy. Mało tego. Kandydaci mają już nawet świadomość, że nie muszą mieć żadnych kompetencji, by ubiegać się o pracę.

To powoduje, że proces wdrażania pracownika w obowiązki może trwać nawet kilka miesięcy. Małe i średnie firmy często nie mają środków, by to finansować. Dlatego projekt taki jak ten jest bardzo ważny. Pozwala firmom sektora MSP dotrzymać kroku korporacjom w walce o pracownika.

I ta świadomość w MSP już jest?

K.J.: Jest coraz większa, bo firmy te po prostu nie mają wyjścia. Jeśli nie będą szkoliły pracowników, to ich nie będą miały. A przecież są to małe, elastyczne przedsiębiorstwa, więc potrafią reagować najdynamiczniej. Jeśli firma, która zajmuje się spawaniem, widzi, że zatrudnienie doświadczonego spawacza jest praktycznie niemożliwe, to co ma zrobić? Musi wyszkolić go sama. Dlatego przyjmuje do pracy osoby, które mają podstawowe zdolności manualne, i wszystkiego uczy od zera.

Co ciekawe, coraz częściej firmy MSP nawiązują współpracę ze szkołami zawodowymi i wspólnie otwierają klasy. Dotychczas taka forma kooperacji była domeną dużych graczy. Dzisiaj to się bardzo zmienia. Małe i średnie firmy próbują sobie jakoś poradzić.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.