Koprodukcja łódzkiego Teatru Powszechnego ze szczecińskim Współczesnym to najbardziej „nieprzyjemny” spektakl XXV edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych - i dlatego, że niełatwy w odbiorze, i z tego powodu, że mówi o nas w sposób, który się nam bardzo nie podoba.

Nam, Polakom. Akcja dzieje się w Radomiu, czyli wszędzie (na przykład w Łodzi, gdzie na murach wciąż maże się gwiazdy Dawida). Inspiracją do napisania nagrodzonego Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną tekstu Pilarskiego była książka Łukasza Krzyżanowskiego o Żydach powracających „po swoje” do Radomia - ale czy faktycznie „po swoje” i „do siebie”?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej