Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Kiedy Nadia przyszła na świat, jej ojciec wrócił do domu, spiął gumką kciuki obu dłoni i próbował używać pozostałych palców. Nie mógł sobie poradzić z podstawowymi rzeczami. Bo jak bez kciuka zapiąć guzik? Jak trzymać kubek? Jak chwycić szczoteczkę, żeby umyć zęby? A on sprawdzał, jak będzie musiała funkcjonować jego nowo narodzona, wyczekana córka.

Nadii można pomóc

O tym, że Nadia nie jest zdrowa, jej rodzice dowiedzieli się dopiero po porodzie. - Do dziś zastanawiam się, jak to możliwe, że lekarz na USG nie zauważył, że nie ma obu kciuków, a kość promieniową w lewej rączce ma znacznie skróconą - mówi Joanna Stasiak, mama Nadii. - Co by nam dała ta wiadomość? Nadal czekalibyśmy na nią z utęsknieniem, ale moglibyśmy już zacząć dowiadywać się, jak naszej córce można pomóc, co zrobić, żeby ułatwić jej życie. 

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Z pozoru jest łatwe - pełne miłości i zabawy. Ale przychodzą chwile, gdy rozkłada rączki i mówi smutno: "Mama, nie umiem". Zwykłe guziki przy sweterku, czy zapięcie butów to wyzwanie, któremu trudno sprostać. - Nie miałam czasu na rozpacz, czy zwątpienie - mówi pani Joanna. - Zajmowałam się opieką nad ukochanym, najwspanialszym dzieckiem na świecie. Mąż z kolei zajął się szukaniem rozwiązań, które mogłyby pomóc naszej Nadii. 

I okazało się, że w takich przypadkach niektórzy ortopedzi są w stanie skutecznie pomagać. Potrzebne są do tego operacje i rehabilitacja, ale jest szansa, żeby rączki Nadii były zdecydowanie sprawniejsze. Rodzicom udało się dotrzeć z Nadią na konsultację do dr. Drora Paleya, światowej sławy eksperta od trudnych ortopedycznych przypadków. - I on ma pomysł, co robić - mówi mama Nadii. 

ZOBACZ TAKŻE: Plaga pluskiew na łódzkim osiedlu. "Latem uciekłam z dziećmi na działkę. Zimą nie mam dokąd"

Operacja jest trudna i droga

To nie będą łatwe zabiegi. W prawej dłoni dr Paley chce przeszczepić palec wskazujący w miejsce kciuka, a mięśnie z zewnętrznej części dłoni do wewnętrznej - aby maksymalnie zwiększały możliwości chwytne dłoni. Konieczne jest też wydłużenie kości promieniowej. W drugiej dłoni dr Paley chce naprawić ruchomość palca wskazującego, który został już przeszczepiony w Polsce. Dzięki tym zabiegom dziewczynka ma szansę zyskać sporą część naturalnej sprawności dłoni.

O tym marzą jej rodzice. Tym bardziej że zaburzenie w proporcjach i sposobie poruszania rękami sprawiają, że kręgosłup Nadii niebezpiecznie się krzywi. Po długich poszukiwaniach rodzice dziewczynki wiedzą już, że to właśnie specjalista z Florydy jest w stanie najskuteczniej pomóc ich dziecku. Ale koszt operacji przekracza ich możliwości finansowe. To ponad 580 tysięcy złotych. 

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

- Próbowaliśmy zbierać pieniądze na portalu crowdfundingowym - przyznaje pani Joanna. - Nie było rezultatów. Wiem, że nie walczymy o życie naszej córki, więc nawet trudno nam prosić. 

Ale wtedy pod skrzydła wzięła rodzinę Fundacja "Dom w Łodzi", która od lat pomaga chorym i pozbawionym opieki rodziców dzieciom. - Bo jesteśmy przekonani, że Nadia bardzo potrzebuje pomocy. Brak kciuków to niepełnosprawność. Wystarczy podjąć próbę posługiwania się tylko pozostałymi czterema palcami, żeby zrozumieć, jak potwornie jest to trudne - mówi  Marta Libiszowska-Jóźwiak z Fundacji "Dom w Łodzi".

- Ta zbiórka też jest bardzo trudna, bo Nadia to śliczna dziewczynka, u której na pierwszy rzut oka nie widać niepełnosprawności. 

Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Czasu już nie ma

O tym, że dziewczynce koniecznie trzeba pomóc, przekonani są przedstawiciele Rodzinnego Parku Rozrywki Zabawa-Park.

- Postanowiliśmy, że dziś z każdego biletu przekażemy na leczenie Nadii 5 złotych, a do końca grudnia będziemy przekazywać 5 złotych z każdego zakupionego biletu całodziennego - mówi Volodymir Tosyts, prezes zarządu Zabawa Park.

- Naszym celem jest zapewnianie całym rodzinom rozrywki i nakłanianie do zdrowego trybu życia. A gdy są problemy zdrowotne, a my możemy pomóc, pomagamy. Przy kasie stanęła puszka, do której można wrzucać datki na operację Nadii. Będziemy o niej opowiadać rodzicom, być może oni opowiedzą dzieciom o małej dziewczynce, która bardzo chciałaby cieszyć się sprawnością.  Liczymy, że ta historia poruszy serca i jak najszybciej uda się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy.

A czas nagli. Dr Paley oceniał, że najlepiej przeprowadzić operację, zanim Nadia ukończy cztery lata. Urodziny miała w październiku. - Nie mamy czasu - wzdycha jej mama. 

Informacje o tym, jak pomóc Nadii, można znaleźć na Facebooku Fundacji "Dom w Łodzi".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.