Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć pierwszy, co ważnego dzieje się w Łodzi? Wyślemy Ci to na komórkę. Ściągnij aplikację „Wyborczej” i czekaj na powiadomienia. Jak to zrobić?

Pod koniec lutego Ministerstwo Edukacji Narodowej zwróciło się do dyrektorów szkół i przedszkoli w związku z profilaktyką dotyczącą koronawirusa. Resort poprosił, by odwołano lub nie organizowano wycieczek do państw, w których wykryto ogniska koronawirusa.

Przede wszystkim jednak zaznaczono, by szkoły zadbały o profilaktykę, tzn. wywiesiły plakaty z instrukcją mycia rąk i porozmawiały z uczniami o zasadach higieny.

Pod artykułami na ten temat pojawiły się dziesiątki postów rodziców, którzy przypominają o tym, że w szkołach brakuje pieniędzy. Także na środki czystości.

"Przedszkole, 4 oddziały, setka dzieci. Na środki chemiczne 200 zł miesięcznie tyle daje organ prowadzący" - napisała jedna z internautek z Łodzi.

"Mydła w dozownikach rozcieńczane wodą. Jakość tego mydła poraża, niektórzy rodzice przynoszą swoim dzieciom z domu" - dodawał kolejny z rodziców.

Nauczyciele z kolei kontrują: dzieci nie potrafią korzystać ze środków czystości. Opowiadają, jak uczniowie - zwłaszcza ci najmłodsi - rozchlapują mydło, wodę, niszczą np. dozowniki w toaletach. Stąd często szkolne łazienki wyglądają jak wyglądają.

Chore dzieci w domu

Nauczyciele przypominają też o innej ważnej kwestii. By nie posyłać chorych dzieci do szkoły.

"Od 29 lat pracuję w szkole z dziećmi niepełnosprawnymi. Od początku mojej pracy dzieci chore tzn., z katarem, kaszlem, a nawet z temperaturą były przeprowadzane do szkoły. Rodzice naszych dzieci najczęściej nie pracują (matki)... Konsekwencje były takie, że potem inne dzieci były chore i nauczyciele też... Jeśli nadal ludzie chorzy będą wychodzić z domu, dzieci chore będą chodzić do szkół i przedszkoli, to niestety, ale te zarazki będą się rozprzestrzeniać...." - opisuje jedna z nauczycielek ze szkoły w woj. łódzkim.

W tej kwestii akurat nauczyciele zgadzają się z MEN, które również zaapelowało o zostawianie chorych dzieci w domach.

MEN przypomina też, że gdyby zamknięto żłobek, przedszkole lub szkołę, rodzicowi dziecka do ósmego roku życia należy się zasiłek opiekuńczy.

W poniedziałek prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego zwrócił się do społecznych inspektorów pracy. Chodziło o sprawdzenie, czy szkoły są wyposażone w niezbędne środki czystości i czy zostały przyjęte procedury dotyczące zasad postępowania w przypadku podejrzenia zarażeniem koronawirusem.

Koronawirus w Polsce. Zapisz się na specjalny newsletter, w którym zawsze znajdziesz sprawdzone informacje

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.