Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Monopolis to przywrócona do życia dawna fabryka spirytusu. Zlokalizowana przy dzisiejszym skrzyżowaniu marszałków (ul. Kopcińskiego i al. Piłsudskiego). Niszczejące od lat budynki przejęła firma Virako. Inwestor w pofabrycznym obiekcie tworzy miasto w mieście. Poza biurami i restauracjami jest tam Scena Monopolis, obecnie zamknięta z powodu pandemii koronawirusa, jak inne teatry w Polsce.

CZYTAJ TEŻ: Wielkie otwarcie w Monopolis. Nowy łódzki teatr w dawnym magazynie spirytusu

Miejsca do zagospodarowania w kompleksie jest sporo. Jego całkowita powierzchnia wynosi prawie 30 tysięcy metrów kwadratowych. Składają się na nią m.in. trzy budynki biurowe, dwa kieszonkowe parki, sześć zielonych tarasów na dachach, a także podziemny parking na 258 aut.

Po przeprowadzce do Monopolis

W łódzkiej siedzibie Clariant - szwajcarskiego koncernu chemicznego - pracuje obecnie ok. 300 osób z 20 krajów. O tym, że firma z Szwajcarii zamierza wprowadzić się do Monopolis, "Wyborcza" już informowała pod koniec ubiegłego roku. Kilka tygodni temu skończyła się przeprowadzka Clariant z innych biur w aglomeracji łódzkiej.

- Chcieliśmy skonsolidować nasze biura, aby m.in. usprawnić wewnętrzną komunikację, czy też ułatwić integrację zespołów - mówi Karolina Balcerzak z Clariant.

Do tego potrzebna była spora przestrzeń.

Koncern w sumie zajął dwa całe piętra w głównym gmachu pofabrycznego kompleksu. W Łodzi Clariant ma tzw. Centrum Usług Wspólnych.

- To, co wyróżnia naszą organizację, to bardzo szeroki wachlarz świadczonych usług, który obejmuje m.in. finanse i księgowość, zarządzanie ryzykiem kredytowym, procesy zakupowe, obsługę zamówień oraz wsparcie sprzedaży, logistykę, raportowanie finansowe czy usługi kadrowe - wymienia Karolina Balcerzak.

Galeria otwiera się po kliknięciu w zdjęcie.

Monopolis. W łódzkiej siedzibie Clariant - szwajcarskiego koncernu chemicznego - pracuje obecnie ok. 300 osób z 20 krajów. Monopolis. W łódzkiej siedzibie Clariant - szwajcarskiego koncernu chemicznego - pracuje obecnie ok. 300 osób z 20 krajów.  Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl


Każdy w biurze ma swoje nieprzypadkowo wybrane miejsce. - Planując rozmieszczenie departamentów, kierowaliśmy się stopniem współpracy konkretnych zespołów, tak, aby ułatwić im kontakt ze sobą i zoptymalizować procesy - mówi Karolina Balcerzak.

Nowoczesna technologia

Łódzkie centrum obsługuje partnerów biznesowych z Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Płd. Dlatego też firma szukała nowoczesnego biura, dzięki któremu będzie można zdalnie i w dodatku sprawnie obsługiwać klientów. Do tego potrzebna jest nowoczesna technologia.

Kontakty ułatwiają np. sale konferencyjne wyposażone w specjalne kamery i ekrany do wideokonferencji. Ciekawostką jest to, że oszklone ściany pomieszczeń można jednym przyciskiem "zadymić". Stają się wtedy matowe. - To jest bardzo użyteczne rozwiązanie, gdyż na ekranach pojawiają się czasem wrażliwe dane - mówi Balcerzak.

Oprócz dużych sal konferencyjnych Clariant ma też do dyspozycji wiele mniejszych, w tym również mini - jednoosobowych, gdzie w spokoju i dyskrecji można zadzwonić. Sale (oprócz tych mini) mają ciekawe oznaczenia.

Nobliści za patronów

Część sal biurowych ma noblistów za patronów. Clariant to koncern chemiczny, więc to głównie chemicy, m.in. Maria Skłodowska-Curie. - Taki pomysł na nazywanie sal wyłoniono w konkursie dla pracowników - mówi Karolina Balcerzak.

Firma postawiła również m.in. na wielkoformatowe reprodukcje dzieł znanych malarzy (np. Paula Gauguina) oraz fotografii. W przyszłości mają się pojawić przy nich tabliczki z informacją, które wartości koncernu nawiązują do danej pracy.

W Clariant pofabryczne przestrzenie łączą się także z zielenią. Z jednej strony są cegły i stuletnie schody między piętrami, z drugiej - np. ściany pokryte mchem. Tarasy na trzecim piętrze gmachu są wypełnione zielenią. Zamontowane są też na nich ule dla pszczół.

Pracownicy wracają do biura

Biuro od momentu wybuchu pandemii koronawirusa stało puste. Podobnie jak wiele innych w Łodzi. Pracownicy Clariant mają jednak do Monopolis wrócić w połowie czerwca. Jak biuro zostało przygotowane na pracę w dobie koronawirusa?

- Od samego początku pandemii i pracy zdalnej dbaliśmy o komunikację z pracownikami. Biuro wyposażyliśmy w płyny dezynfekcyjne. Maseczki i rękawiczki są również dostępne dla pracowników. Pracuje także dodatkowy serwis sprzątający nasze powierzchnie - wymienia Karolina Balcerzak.

CZYTAJ TEŻ: Fabryka na Starym Polesiu groziła zawaleniem. Dziś dla gości rozpylają Armaniego

Pracownicy Clariant wracają do biura etapami. Podzieleni są na trzy zespoły. Jedną tworzą osoby, które nadal pracowały zdalnie. To pracownicy, którzy w obecnej sytuacji mają problem z opieką nad dziećmi. Także ci, którzy są w grupie podwyższonego ryzyka ze względu na zdrowie. Lub po prostu nie czują się jeszcze w pełni komfortowo z pracą w biurze.

- Chcemy, żeby wszyscy byli zadowoleni i czuli się bezpiecznie. Dlatego dopuszczamy nadal możliwość pracy z domu. Pozostałe grupy będą pracowały w tygodniowym systemie rotacyjnym przez kolejne tygodnie. Staramy się minimalizować ryzyko zakażenia

- wyjaśnia Karolina Balcerzak. I dodaje: - Każdy pracownik przed samym powrotem przejdzie odpowiednie szkolenie z zakresu BHP i nowych zasad pracy w biurze.

Chcesz wiedzieć pierwszy, co ważnego dzieje się w Łodzi? Wyślemy Ci to na komórkę. Ściągnij aplikację „Wyborczej” i czekaj na powiadomienia. Jak to zrobić?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.