Krzysztof Balcer przez 19 lat był negocjatorem policyjnym. Uratował wiele ludzkich istnień. Dziś o pomoc dla niego proszą łódzcy policjanci
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać e-mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W ostatni poniedziałek łódzcy policjanci niemal pokłócili się o to, kto z nich powinien jechać do Zgierza, by pomóc w sprzątaniu pogorzeliska. - Jak moglibyśmy nie pomóc? Spłonął dom człowieka, który wiele razy ryzykował życie dla innych i nam policjantom zawsze pomógł - mówią przejęci. 

Pożar w Zgierzu

Dom w Zgierzu 8 kwietnia stanął w płomieniach. - Na miejscu pracowały cztery jednostki państwowej straży pożarnej ze Zgierza, dwie jednostki ochotnicze oraz pogotowie gazowe. Z ogniem zaczęliśmy walczyć przed godziną 17, a zakończyliśmy o 18:21. Na miejscu zostali jeszcze ochotnicy, którzy dogaszali ogień - relacjonuje st. kpt. Michał Mirowski z Komendy Państwowej Straży Pożarnej w Zgierzu. 

Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera
Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera  zdjęcia przesłane przez policjantów

Strażak mówi, że powodem pożaru było prawdopodobnie rozszczelnienie przewodu kominowego.

- Czyli zapalenie się sadzy w kominie. Temperatura stała się zbyt wysoka i elementy przewodu kominowego zaczęły pękać. Ogień zaczął się przedostawać na inne części domu - mówi st. kpt. Mirowski i dodaje, że na całe szczęście w domu nikogo nie było. Wszystko mogło skończyć się tragicznie, bo mieszkało tam starsze małżeństwo. 

Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera
Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera  zdjęcia przesłane przez policjantów

Dom należał do Heleny i Zbigniewa Balcerów, małżeństwa 80-latków, rodziców  Krzysztofa Balcera, znanego w całej Polsce negocjatora policyjnego i przewodniczącego związkowców policyjnych z województwa. 

Negocjator policyjny, zaangażowany związkowiec

Balcer jest jednym z pierwszym w polskiej policji negocjatorów policyjnych. Przez lata odwiódł od próby samobójczej dziesiątki osób, negocjował też z funkcjonariuszem służby więziennej, który  w 2007 roku otworzył ogień z karabinu do policjantów, którzy przyjechali do zakładu karnego w Sieradzu. Zanim dał się przekonać do zejścia z wieży strażniczej, zabił trzech mundurowych.

O  pracy Krzysztofa Balcera jako negocjatora przeczytacie TUTAJ. 

- Raz chłopak siedział na dziesiątym piętrze w oknie w pomieszczeniu zsypu. W mieszkaniu trwała impreza. Wszyscy pod silnym wpływem narkotyków. Wbiegam do bloku. Nie zdążyłem nawet otworzyć ust. Dzieciak spadł trzy metry obok skokochronu. Poszliśmy do tego mieszkania. W środku naćpana, rozemocjonowana młodzież. Lekarka pogotowia powiedziała im, że to ich wina. Wybuchła panika. Jedni chcieli skakać z balkonu, drudzy przez okno - opowiadał "Wyborczej" w 2017 roku. 

Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera
Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera  zdjęcia przesłane przez policjantów

Balcer zorganizował pierwszy w Polsce zespół negocjatorów etatowych. Projekt ruszył w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Łodzi. W skład weszły trzy osoby. Wspierało ich siedmiu nieetatowych negocjatorów. Łódzki zespół rozwiązywał blisko jedną czwartą wszystkich zdarzeń kryzysowych w kraju. Projekt się sprawdził i miał być wdrożony w pozostałych województwach. Niestety, w 2010 roku zespół rozwiązano i zaniechano pomysłu tworzenia profesjonalnego systemu w innych województwach.

Środowisko negocjatorów wciąż uważa, że takie jednostki powinny działać w całej Polsce.

Balcer współtworzył ogólnopolski system wykorzystania negocjatorów w sytuacjach zagrożenia. Jest autorem publikacji dydaktycznych i szkoleniowcem. Odznakę negocjatora policyjnego nosi od 19 lat.

Od kilku lat stoi na czele związku zawodowego policjantów w województwie łódzkim. Broni praw pracowniczych policjantów, wspiera ich i nagłaśnia i stara się naprawiać nieprawidłowości w jednostkach. 

Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera
Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera  zdjęcia przesłane przez policjantów

- Nie słyszałem o policjancie, który poszedłby do Balcera i został odesłany z kwitkiem. Nie ma problemu, z którym nie można było się do niego zwrócić.

Także wtedy, gdy policjant ma kłopoty rodzinne czy osobiste, on jest pierwszy do organizowania pomocy. Można powiedzieć, że dostępny jest 24 godziny na dobę. Nawet teraz, gdy szaleje epidemia, nie schował się w domu, czy za biurkiem. Ciągle pomaga -

mówi Grzegorz Kłubowicz, przewodniczący zarządu terenowego NSZZ Policjantów przy II komisariacie w Łodzi i dodaje: - Pomógł wielu osobom w najcięższych sytuacjach życiowych. Kiedy policjant ma problemy w pracy, Krzysztof zawsze podchodzi do sprawy rzetelnie. Zbiera wszystkie dowody za i przeciw, załatwia prawnika, broni praw pracowniczych. 

Potrzebna pomoc

- W poniedziałek byliśmy u niego rozebrać pogorzelisko. Chętnych policjantów do pomocy było bardzo dużo, ale żeby nie było za ciasno, pojechało ze mną tylko kilka osób, które akurat nie miały tego dnia służby - opowiada Kłubowicz.

Dom spłonął niemal całkowicie. 

- Nie nadaje się do żadnego remontu, ewentualnie odbudowy. Zobaczymy, co powie inspektor budowlany. Spłonęła cała konstrukcja drewniana - mówi policjant i dodaje: -  Spłonął jego dom rodzinny. Wiemy, że musi być mu ciężko. Chcemy mu się odwdzięczyć za wszystko, co zrobił dla nas i innych ludzi. 

Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera
Pożar w domu rodzinnym Krzysztofa Balcera  zdjęcia przesłane przez policjantów

Dominika Majewska, inna członkini związku zawodowego, wpadła na pomysł, żeby pomóc rodzinie w pokryciu najpilniejszych kosztów związanych z oczyszczeniem terenu. - Niestety dom nie był ubezpieczony. Należał do rodziców Krzysztofa,  dość mocno schorowanych ludzi. Na zastany widok stan ich zdrowia się pogorszył  - mówi Majewska, która założyła zbiórkę pieniędzy na najpilniejsze prace w portalu zrzutka.pl. Potrzebne jest 20 tys. złotych.

Akcję stara się też nagłośnić znany łódzki bloger - policjant, prowadzący kanał na Facebooku "Policjant Prewencji". "Hej. Jest potrzebna pomoc dla człowieka, który na co dzień pomaga innym, za każdym razem, gdy tego potrzebują. Przewodniczący NSZZP w Łodzi i jego najbliższa rodzina potrzebują wsparcia, ponieważ spłonął ich dom. Pomoc jest ważna, szczególnie w czasach, gdy wszyscy powinniśmy łączyć nasze siły" - pisze w social mediach. 

Policjanci apelują do mundurowych z łódzkiego garnizonu i wszystkich, którzy chcieliby pomóc, o wpłaty. 

Wpłat można dokonywać na stronie zrzutka.pl. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wpłacone. Mnie w życiu najbardziej pomogli łódzcy policjanci.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0