Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W okolicznościach pandemicznych warsztaty będą się odbywać na Zoomie. – Będziemy łaskawi wobec rodziców, którzy są zmęczeni nauką zdalną. Nie będziemy ich więc prosić o przygotowanie wiader z dwunastoma litrami krochmalu na osobę, ani nie pobawimy się z dziećmi w zasypywanie podłogi w kuchni ryżem. Skupimy się raczej na pobudzaniu do twórczego patrzenia na otaczający nas świat - mówi Agnieszka Sej-Wojciechowska z Działu Edukacyjnego Muzeum Sztuki w Łodzi.

Matura z faktury w Muzeum Sztuki w Łodzi

Warsztatowe inspiracje popłyną m.in. z „Książki do zobaczenia”, którą zespół muzealnych edukatorów pod kierownictwem Leszka Karczewskiego opublikował w 2015 r. Uczestnicy warsztatów będą wykorzystywać twórczo to, co mają na wyciągnięcie ręki. Prowadzący zachęcą ich do eksperymentowania i niestandardowego użycia przedmiotów.

CZYTAJ TAKŻE: Jak Piotrek szukał jednorożca. Powstała gra o Łodzi dla dzieci

W sobotę, 5 grudnia, Agnieszka Sej-Wojciechowska zaprosiła na „Maturę z faktury”. Opowiedziała, jak francuscy surrealiści i inspirujący się nimi artyści tworzyli metodą frotażu. – Chodzi o odbijanie faktury, nierównej powierzchni przedmiotów – wyjaśnia. – Używając tej metody możemy uzyskiwać rysunki, których nie udałoby nam się zrealizować nawet z zastosowaniem najlepszej jakości ołówków i kredek.

Wyfroterować można wszystko – od grubego swetra poprzez obrus po podłogę. W planach jest także e-wejście na ekspozycję. – Chcemy zaprosić dzieci w przestrzeń galerii, żeby wspólnie z nami oglądały fakturę dzieł sztuki i uświadomiły sobie, jakie efekty wizualne można uzyskiwać – dodaje Agnieszka Sej-Wojciechowska.

Wirtualna wycieczka po zbiorach Muzeum Sztuki zatrzymała się przy rzeźbach Magdaleny Abakanowicz i unizmach Strzemińskiego. Te drugie w normalnych okolicznościach można by było dotykać, bo Muzeum Sztuki dostało od Andrzeja Wajdy repliki.

– Tworząc „Powidoki”, film o Strzemińskim z Bogusławem Lindą w roli głównej, Wajda bywał u nas na wizytach studyjnych. Początkowo chciał wykorzystać w filmie oryginały, myślał nawet o kręceniu filmu w Sali Neoplastycznej. Ale jednak jest to przestrzeń ekspozycyjna. Gdybyśmy zamienili ją w plan filmowy, dzieła znalazłyby się w niebezpieczeństwie –

opowiada Agnieszka Sej-Wojciechowska.

W warszawskim studiu powstały więc repliki, które po zakończeniu zdjęć trafiły do muzeum i są używane w trakcie warsztatów.

Obraz jako stopklatka

W ofercie łódzkiego Muzeum Sztuki są też zajęcia o komiksie – wybrane dzieła sztuki traktowane są jak stopklatki, a dzieci zastanawiają się, co mogło się wydarzyć wcześniej lub później. Natomiast „Opisanie świata” Romana Opałki posłuży za punkt wyjścia do zastanawiania się nad rytuałami i sprawdzania granic.

W polskiej szkole lekcje plastyki traktowane są po macoszemu. Co jakiś czas publikowane są badania, z których wynika, że jesteśmy pod tym względem w oślim ogonie w porównaniu z europejskimi sąsiadami. A, jak podkreśla Sej-Wojciechowska, plastyka przydaje się również w życiu codziennym.

- Mojej siostrze kilka lat temu popsuła się kuchenka elektryczna, inżynierowie nie byli w stanie jej uruchomić. Sięgnęłam po instrukcję i na cztery kółeczka, dwa z podwójnymi pierścieniami, popatrzyłam jak na obraz. Kuchenka zaczęła działać. Bo plastyka uczy nas niestandardowego patrzenia.

Udział w warsztatach do końca roku kosztuje złotówkę, później - 6 zł. Spotkania indywidualne organizowane są w środy i soboty o godz. 12.12, grupowe - w zasugerowanym przez zamawiającego terminie. Więcej informacji TUTAJ.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.