Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Janusz Tryzno przyjechał do Łodzi ze Szczecina. Tu skończył ASP (wówczas Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych). Dyplom z grafiki i fotografii dostał w 1974 roku. Wtedy też poznał Zdzisława Jaskułę i Sławę Lisiecką, z którymi założył wydawnictwo Correspondence des Arts. Jadwiga Tryzno, żona grafika, socjolożka, rzuciła pracę na UŁ i zaangażowała się z mężem w sprawy wydawnicze.

Do pięćdziesięciu bez cenzora

- Chcieliśmy opublikować Miłosza, ale był zakazany. Paweł [tak przyjaciele mówili na Janusza Tryznę - red.] sprawdził i okazało się, że publikacje do 50 egzemplarzy przechodzą bez ingerencji cenzury. Więc założyliśmy oficynę, a potem wydaliśmy Miłosza, Ryszarda Krynickiego i innych - wspomina Lisiecka [CdA współtworzyli też Andrzej Graczykowski i Zbigniew Janeczek]. - Idea Correspondence des Arts opierała się na korespondencja sztuk - literatury i grafiki. Powstawały piękne książki, Jadwiga zgłaszała je na różne wystawy, w Japonii, Egipcie, British Library. A potem zajęli się swoim pałacem.

W 1993 Tryznowie przenieśli działalność do pałacyku Henryka Grohmana przy ul. Tymienieckiego. Organizowali tu warsztaty i wystawy, gromadzili zbiory książki artystycznej.

- Przysparzało to mnóstwo problemów, strasznie się zadłużyli na remont. Ciężko pracowali. Paweł to było jedno wielkie ciepło. Życzliwy nieprawdopodobnie. U nas na Wschodniej przeżyliśmy całe mnóstwo bankietów, a w Muzeum Książki Artystycznej odbyło się wesele mojej starszej córki - dodaje Lisiecka.

Prof. Ewa Latkowska-Żychska z ASP studiowała z Tryzną na jednym roku. - Znałam go prawie całe życie. Jeszcze na studiach jeździliśmy razem na spływy kajakowe organizowane przez Szkołę Filmową, Akademię Muzyczną i naszą uczelnię. Wartą od Uniejowa do Gorzowa Wielkopolskiego. Dzisiaj nikt by na coś takiego nie pozwolił - wspomina.

Muzeum Książki ArtystycznejMuzeum Książki Artystycznej MARCIN STĘPIEŃ

- Był człowiekiem wyjątkowym, altruistą i entuzjastą, omnibusem. Z czymkolwiek się do niego  zgłoszono, zawsze pomagał. A Muzeum Książki Artystycznej tworzył z sercem, ściągał maszyny ze złomowisk [za uratowanie maszyn muzeum dostało nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Historii Druku - red.]. Trzy tygodnie temu widziałam go po raz ostatni, opowiadał o tym, jak odmalował drzwi w pałacyku Grohmana. Nie wyglądał na osobę, która wybiera się na tamten świat. Straszliwa strata, dziś już takich ludzi nie ma.

Prof. Sławomir Kosmynka z ASP pamięta Janusza Tryznę z uczelni - kiedy studiował, Tryzno często przechodził korytarzami, "duchem i ciałem związany z Akademią". - Swoich studentów też zaprowadzałem często do Muzeum Książki Artystycznej. To miejsce nie do przecenienia, ogromna wartość w czasie, w którym wszystko ginie i przepada. Paweł odkrył zupełnie nową dziedzinę, archeologię typograficzną. Na przykład przyczynił się do reaktywacji czcionki Brygada, zaprojektowanej przez Półtawskiego. To był spektakularny sukces, projekt zakończyła prezentacja w Belwederze.

Czas w Muzeum Książki Artystycznej płynął wolniej

Marcin Polak, społecznik i założyciel portalu MiejMiejsce: - Do Muzeum Książki Artystycznej zawsze prowadziłem zaprzyjaźnionych artystów i kuratorów z Polski i z zagranicy, którzy odwiedzali Łódź. Robiło wrażenie! To nieinstytucjonalna, otwarta przestrzeń sztuki, która zawsze stała otworem dzięki gościnności państwa Tryznów. Organizowałem tam mnóstwo wydarzeń, na przykład Punkt dla Łodzi, ale też warsztaty dla dzieci i wystawy. Kiedy Janusz Tryzno oprowadzał, sypał anegdotami i historiami związanymi z tym miejscem. Całe szczęście, że udało się zachować jego unikalny charakter, że nie powstała tam filia banku, wyremontowana, ale bez duszy.

Krzysztof Candrowicz poznał Janusza Tryznę, kiedy zaczął organizować w Łodzi Fotofestiwal.

- Zawsze był otwarty na nowe inicjatywy artystyczne, więc od razu udostępnił nam muzeum, które działało trochę jak squat - opowiada.

- Janusza zapamiętam jako dobrego duch willi Grohmana. Zawsze tam był, od rana do wieczora. Kiedy przychodziło się do Muzeum Książki Artystycznej, witał dowcipem i zapraszał na kawę i wino do ogrodu. Zostawiał wszystko, żeby ugościć. Czas w Muzeum Książki Artystycznej płynął wolniej.

20. urodziny Fotofestiwalu odbędą się właśnie w Muzeum Książki Artystycznej. - Janusz życzyłby sobie, żebyśmy tej imprezy nie odwoływali. Przygotujemy specjalny pokaz slajdów dla niego i o nim - zapowiada Candrowicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.