Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak co roku „Gazeta Wyborcza" i Toyota Motor Poland w Dzień Dziecka wspierają organizację pomagającą potrzebującym dzieciom, której przekazana będzie specjalna darowizna za dochód z reklamy ukazującej się 1 czerwca. W tym roku pieniądze trafią do  hospicjów fundacji Gajusz z Łodzi. 

Trzy hospicja fundacji Gajusz

Fundacja Gajusz prowadzi trzy hospicja. Pierwsze to hospicjum domowe. Zespół złożony z pielęgniarek, lekarzy, rehabilitantów, psychologów odwiedza pacjentów z całego woj. łódzkiego w ich domach. 

- Dzięki temu ostatnie chwile życia nieuleczalnie chore dzieci mogą spędzić wśród bliskich, we własnym pokoju, pościeli, a nie w placówce medycznej - mówi Aleksandra Marciniak z fundacji Gajusz. 

Pałac - Hospicjum Stacjonarne dla Dzieci mieści się przy ulicy Dąbrowskiego w Łodzi. Od 2013 roku przebywają tu nieuleczalnie chore dzieci, które z ważnych przyczyn nie mogą być we własnych domach. - Są tu dzieci, których rodzice  nie mogli się zająć. Czasem powodem była zła sytuacja mieszkaniowa, liczne potomstwo, choroba ich samych czy po prostu bardzo zły stan dziecka, które wymaga stałej opieki lekarskiej. Część  pacjentów Pałacu to maluchy opuszczone przez biologicznych rodziców, czasem zaraz po porodzie - tłumaczy Marciniak. 

Trzecia placówka, zajmująca się opieką okołopaliatywną, to powstałe  w 2013 roku hospicjum perinatalne, do którego zgłaszają się kobiety w ciąży z wadą letalną. Otrzymują wsparcie lekarzy i psychologów. Jeśli mają takie życzenie, fundacja zapewnia obecność fotografa i księdza w trakcie czy bezpośrednio po porodzie. 

Fundacja Gajusz: NFZ pokrywa połowę kosztów

Fundacja ma podpisany kontrakt na świadczenie usług medycznych z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale pieniądze z NFZ nie starczają na pokrycie nawet połowy kosztów.

- NFZ finansuje rzeczy podstawowe związane z opieką lekarską i pielęgniarską. W naszym hospicjum stacjonarnym są dzieci opuszczone przez rodziców biologicznych, dlatego postanowiliśmy zatrudnić dla nich opiekunki, nazywane przez nas ciociami, które wykonują podstawowe czynności medyczne, ale ich główną rolą jest wspieranie dziecka: tulenie, usypianie, czytanie książek, zabawa, spacery. W zeszłym roku na ich pensje wydaliśmy 527 tys. złotych. Z własnych środków dofinansowujemy też  nierefundowane leki dla dzieci. Około 65 tys. złotych rocznie wydajemy na transport medyczny pacjentów na różne badania. Zespół hospicjum domowego odwiedza kilka razy w tygodniu pacjentów mieszkających w całym województwie. Na paliwo wydajemy ok. 11 tys. złotych miesięcznie.

Rocznie robimy ok. 250 tys. km. To jakby sześć razy okrążyć ziemię

- wymienia Marciniak. Wszystkich działań fundacji wymienić nie sposób.  Jeśli jest taka potrzeba -  wspiera socjalnie rodziny nieuleczalnie chorych dzieci, dostarcza środki higieniczne, sprzęt medyczny, pomaga w przystosowaniu mieszkania do potrzeb dziecka, dofinansowuje nierefundowane przez NFZ, także te zagraniczne, operacje podopiecznych. 

- W hospicjum perinatalnym opieka nad rodziną rozliczana jest ryczałtowo, tzn. niezależnie od tego, czy będzie potrzebowała jednej wizyty psychologa, czy wielomiesięcznego wsparcia, otrzymamy taka samą kwotę na opiekę nad nią - mówi Marciniak. Fundacja wydała 64 tys. złotych na urządzenie pokoju pożegnań w szpitalu im. Rydygiera w Łodzi. To miejsce, gdzie zaraz po porodzie rodzina może pożegnać się z dzieckiem.

Fundacja prowadzi też m.in. program wsparcia dla rodzeństw dzieci chorych. - Gdy dziecko choruje. naturalne staje się, że uwaga rodziny skierowana jest na nie. Rodzeństwo może czuć się opuszczone, zdezorientowane, może odczuwać mnóstwo trudnych emocji związanych z chorobą brata czy siostry. Pomagamy im w nauce, otaczamy opieką psychologiczną, organizujemy czas. Obecnie pod opieką mamy ok. 60 takich dzieci - mówi Marciniak i dodaje: - A gdy dziecko umiera, nie zostawiamy rodziny samej. Bliscy pomoc psychologiczna otrzymują tak długo, jak tego potrzebują. 

Fundacja Gajusz: „Istniejemy tylko dzięki dobrym ludziom"

Fundacja musi sama zdobyć ok. 6-7 mln złotych rocznie. 

- I to by się nigdy nie udało, gdyby nie dobre serce wspaniałych ludzi. Jednym z najważniejszych źródeł dochodu jest 1 proc. podatku. W zeszłym roku z tego tytułu wpłynęły do nas ponad 2 mln złotych, co było ok. 20 proc. całego naszego budżetu. Reszta to głównie zasługa darczyńców indywidualnych, którzy wpłacają na konkretny cel wybrany przez nich na naszej stronie internetowej czy np. organizują zbiórkę pieniędzy na własnym ślubie lub innej uroczystości. Mamy też darczyńców biznesowych, którzy przekazują darowizny finansowe, odprowadzają na nasz cel procent od sprzedaży lub stale wspierają nas swoimi produktami - mówi Marciniak. Pieniądze fundacja pozyskuje także z grantów różnych instytucji oraz samorządu, m.in. budżetu obywatelskiego. 

Aleksandra Marciniak jest w fundacji Gajusz odpowiedzialna za pozyskiwanie pieniędzy. Zdarza się, że nie śpi po nocach. - Nasz budżet planujemy z dużym wyprzedzeniem, żeby nie zawieść tych, do których wsparcia już się zobowiązaliśmy. Ale prawda jest taka, że gdyby nie dobrzy ludzie i ich wpłaty, nikomu byśmy nie pomogli. Cały czas muszę szukać nowych źródeł wsparcia, docieram do osób o dobrych sercach - mówi Marciniak. Opowiada, że najłatwiej przekonać ludzi, aby wpłacili pieniądze na leczenie konkretnego dziecka. - Czym młodsze, tym prościej. Nasi darczyńcy są cudowni i nieraz zdarzyło się, że w ekspresowym tempie zebrali naprawdę pokaźną kwotę, np. 300 tys. złotych na operację kilkumiesięcznego Oskarka w Watykanie. Są jednak takie działania fundacji, na które pieniądze zebrać bardzo trudno - mówi Marciniak i wymienia: - Np. paliwo do aut zespołu hospicjum domowego, utrzymanie floty 15 samochodów, które są praktycznie mobilnymi karetkami i służą dzieciom z całego województwa. Trudno też ludziom wytłumaczyć, że fundacja o tak dużej skali działania (900 podopiecznych rocznie) potrzebuje komputerów, oprogramowania, że np. kadrowa nie jest wolontariuszką, ale specjalistką pracującą na etacie, która musi obsłużyć ponad 150 pracowników.

Obecnie w hospicjum stacjonarnym przebywa 13 dzieci. Pod opieką hospicjum domowego jest 44 dzieci z całego województwa. - Pacjent mieszkający najdalej? Okolice Wielunia. Jesteśmy tam kilka razy w tygodniu - mówi Marciniak.

Poza prowadzeniem trzech hospicjów fundacja wspiera też dzieci onkologicznie chore w szpitalu przy ul. Spornej w Łodzi, prowadzi ośrodek preadopcyjny Tuli Luli i Centrum Terapii i Pomocy Dziecku i Jego Rodzinie „Cukinia".

Dzień Dziecka. Toyota i „Wyborcza" dla fundacji Gajusz

W tym roku dochód z reklamy wykupionej w „Wyborczej" przez Toyotę Motor Poland zostanie przekazany na rzecz hospicjów fundacji Gajusz. 

- Bardzo nas to ucieszyło! Te pieniądze przekażemy na dofinansowanie pensji opiekunek w hospicjum stacjonarnym oraz transport medyczny i leki dla pacjentów hospicjum domowego - mówi Marciniak. 

O tym, jak wesprzeć działania fundacji Gajusz, przeczytacie na stronie Gajusza, datki można wpłacać na konto: 80 1240 1545 1111 0010 6257 1028.

Wyborcza i Toyota na Dzień Dziecka dla fundacji GajuszWyborcza i Toyota na Dzień Dziecka dla fundacji Gajusz Wyborcza

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.