Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Radio Łódź. Michał Rachoń i Magdalena Ogórek zadebiutowali w roli publicystów na antenie łódzkiej rozgłośni publicznej. I już jest grubo.

Antoni Macierewicz: 75 tys. żołnierzy WOT i Polska broniąca się śniegiem

Michał Rachoń od minionego tygodnia prowadzi w Radiu Łódź rozmowy dnia w dni powszednie (jeszcze nie wszystkie) po godzinie 17. Jego pierwszym gościem był Antoni Macierewicz, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, były minister obrony narodowej, czołowy zwolennik teorii spiskowych na temat katastrofy smoleńskiej.

O wiele rzeczy można by zapytać Macierewicza w kontekście łódzkim. O utrącenie kontraktu z Airbusem na linię produkcyjną śmigłowców Caracal, która miała powstać w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1, o storpedowanie budowy przez Chińczyków wielkiego terminala kolejowego przy Pryncypalnej czy (z nowszych, choć już mało łódzkich spraw) o opisywane przez "Wyborczą" dziwne interesy jego byłego pupila Bartłomieja Misiewicza.

Michał Rachoń. Telewizja transmituje obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 kwietnia 2017Michał Rachoń. Telewizja transmituje obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 kwietnia 2017 Fot. Bartosz Krupa/East News

Wiadomo jednak, że Michał Rachoń pytał o co innego. Najpierw o kryzys na granicy białoruskiej, bynajmniej nie wyrażając zdziwienia, kiedy Macierewicz stwierdził, że największego nasilenia rosyjsko-białoruskich działań hybrydowych należy się spodziewać w ciągu najbliższego miesiąca, ponieważ później spadnie śnieg.

- Śnieg sprawia, że możliwość poruszania się i atakowania polskiej granicy ze strony białoruskiej będzie bardzo utrudniona

- wywodził Antoni Macierewicz, bo w jego oczach Białoruś przeszła już od operacji "śluza" (i wykorzystywania nieświadomych migrantów) do regularnych działań wojennych. Cała nadzieja więc w zimie, bo tylko śnieg może nas uratować. Przynajmniej do czasu budowy muru.

Mur - tudzież "zapora" - w rozmowie również się pojawia, ale nie w kontekście horrendalnych kosztów jego budowy (1,7 mld zł) ani braku publicznej kontroli nad inwestycją. Otóż prowadzący Michał Rachoń zastanawia się, czy jego budowa na granicy z Białorusią stanowi wystarczającą ochronę Polski, skoro "Rzeczpospolita ma również granicę na północy z Federacją Rosyjską". W odpowiedzi Antoni Macierewicz wpierw zwraca uwagę, że mamy również granicę z Ukrainą, przedstawioną jako kraj penetrowany przez rosyjskie służby, ale ostatecznie temperuje Rachonia, zwracając uwagę, że na północy stacjonują wojska NATO, w tym Amerykanie (a na Litwie niemieckie), więc tamta granica jest bezpieczniejsza.

Wychodzi więc na to, że zapora na granicy polsko-białoruskiej ma nie tylko powstrzymywać nielegalną migrację, ale też "zielone ludziki", które zdaniem Macierewicza mogłyby próbować przedostać się do Polski wraz z migrantami.

Ostatecznie bezpieczeństwo Polski może zapewnić tylko zwiększenie liczebności armii - w tym Wojsk Obrony Terytorialnej, co których Macierewicz ma nadzieję, że ich liczba sięgnie 75 tys. żołnierzy (na razie ma być ok. 50 tys.). Zdaniem Macierewicza najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej.

Magdalena OgórekMagdalena Ogórek Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Magdalena Ogórek. Sesja zdjęciowa i temat, którego nie było

Magdalena Ogórek prowadzi w Radiu Łódź sobotnie podsumowanie tygodnia. W jej debiucie brak było jednak tematów lokalnych - jeśli nie liczyć prowadzonej na bardzo wysokim poziomie ogólności krytyki opóźnień na Śmigłego-Rydza i wrzutki o łódzkich korkach. Nieco dziwacznej, zważywszy na fakt, iż rzekomo prowadząca natrafiła na nie po drodze do radia, a akurat była sobota, kiedy korki rzadko bywają uciążliwe.

Realizacji programu towarzyszyła sesja zdjęciowa, a na stronie radia można nawet obejrzeć wideo z towarzyszącej programowi "debaty". Radio Łódź reklamuje program Ogórek hasłem "tylko u nas" - w dziennikarstwie na ogół zarezerwowanym dla ekskluzywnych newsów, ale niech im w radiu będzie. W końcu rzeczywiście tylko do nich przyjechała Magdalena Ogórek.

Gośćmi Ogórek byli: posłowie PiS Robert Telus i Grzegorz Lorek (obaj z okręgu piotrkowskiego), sejmikowy radny Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Mazur oraz Patryk Marjan, działacz Konfederacji. Nadreprezentacja PiS-u była widoczna, z czego prowadząca najwyraźniej zdawała sobie sprawę, skoro po przedstawieniu gościu pozwoliła sobie na wtręt pod adresem "Wyborczej" (najwyraźniej przeczuwając, że będziemy jej debiutu słuchać).

- Gwoli usprawiedliwienia, żeby nie było zaskoczenia - głównie "Gazety Wyborczej" - składem dzisiejszym, to od razu tłumaczę, że mamy dzisiaj dzień szczególny, ponieważ mamy wewnętrzne wybory w Platformie Obywatelskiej, ale mamy też wojewódzki kongres zjednoczeniowy na Lewicy. Dlatego mam nadzieję, że następnym razem ten skład już będzie bardziej liczny - stwierdziła Ogórek.

Tłumaczenie osobliwe. Wybory w PO rozstrzygnęły się dwa tygodnie temu (a w Łodzi jeszcze tydzień wcześniej). 6 listopada trwały jeszcze tylko mniej ważne wybory uzupełniające (dobierano zarząd regionu), ale nawet gdyby nikt z PO rzeczywiście nie miał czasu, to w Łodzi nietrudno o wygadanych koalicjantów największej partii opozycyjnej. Podobnie kongres Nowej Lewicy nie był wydarzeniem, z którego nie można się na godzinę wyrwać, a nawet gdyby, to przecież nie uczestniczyła w nim Razem.

Wytłumaczeniem bardziej wiarygodnym niż to podane przez Magdalenę Ogórek, jeśli chodzi o brak wystarczającej przeciwwagi dla reprezentantów PiS, jest powiązanie tego faktu z marszami dla Izy, które w sobotę, 6 listopada, miały miejsce w 50 miastach w Polsce - również w Łodzi.

Polityk KO czy Lewicy nie mógłby pozwolić sobie na to, aby o tym fakcie nie napomknąć - traktując go jako punkt wyjścia do krytyki drakońskiego zakazu aborcji. 

Prowadząca pewnie szybko wątek by urwała, a rozmowę przeniosła na bezpieczniejszy grunt - ale ziarno niepewności zostałoby wśród słuchaczy zasiane.

Wina Platformy i wzruszenie posła Telusa

Tematu zakazu aborcji - ani ludzkich tragedii przez niego powodowanych - zatem w programie Ogórek nie było. Były: groźba wojny z Rosją/Białorusią, Turów i drożyzna paliwowa. Za tę ostatnią odpowiada najwyraźniej (a jakże) rząd PO-PSL, mimo że (przypomnijmy) nie rządzi już od siedmiu lat. Ogórek to, że jakiś czas temu rząd się zmienił, najwyraźniej nie przeszkadza w ferowaniu osądów, skoro na próbę zwrócenia przez radnego Mazura uwagi, że drożyzna paliwowa może być efektem braku odpowiednich inwestycji, odparła, czy chodzi mu "o inwestycje, których zabrakło za rządów PO-PSL".

Krytyka poprzedniego rządu wracała w ustach Ogórek wówczas, gdy mowa była o stanie polskiej armii, którą rząd PO-PSL miał "rozformować" tak, że w razie wojny "żadna dywizja nie zdążyłaby z obroną stolicy". Prowadząca ani nikt z jej gości nie wspomina oczywiście o tym, że dziś polska armia nie ma już sprawnych okrętów podwodnych, eksperci łapią się za głowy na myśl o tym, jak kupowane bez przetargu 66-tonowe abramsy będą grzęznąć w podmokłym terenie, a zasymulowana niedawno wirtualna wojna uwzględniająca użycie przez Polskę najnowszego sprzętu (w tym dopiero zamówionego) zakończyła się okrążeniem Warszawy w ciągu czterech dni.

Jeśli chodzi o aktualną sytuację na granicy polsko-białoruskiej, to z jednej strony uwagę zwracało deklarowane przez posła Telusa wzruszenie widokiem uchodźców na granicy białorusko-litewskiej, a z drugiej strony utrzymywanie, że migranci przetrzymywani na granicy polskiej wcale nie chcą azylu w Polsce, bo wtedy nie będą mogli starać się o niego w Niemczech (co najwyraźniej pozwala zignorować fakt, że od osób, które chcą złożyć wniosek w Polsce, Straż Graniczna wniosków nie przyjmuje).

Płomienna obrona Daniela Obajtka

Na osobną wzmiankę zasługuje żarliwa obrona Daniela Obajtka, prezesa PKN Orlen, jaką Magdalena Ogórek zaprezentowała na antenie Radia Łódź. Radnego Mazura, który stwierdził, że skupując lokalne media, Obajtek zajmuje się nie tym, co powinien, Ogórek zrugała, zarzucając mu, że rozmija się z faktami. Marjanowi z Konfederacji zasugerowała wręcz, żeby "krzywdząc człowieka" [Obajtka], "nie narażał się na proces".

Najkrócej rzecz ujmując: z programu Ogórek dowiedzieliśmy się, że Obajtek to biznesmen (a może i mąż stanu?) formatu Donalda Trumpa (taki wniosek nasuwa się ze skierowanego do Marjana pytania, czy Trumpa też by krytykował za zarabianie pieniędzy), że "zasuwał od trzynastego roku życia", kupowanie gazet przez spółkę paliwową to zwyczajna dywersyfikacja źródeł dochodu, a celem członków PiS jest "pomoc Polakom". - Uruchomili programy socjalne, których nikt wcześniej nie był w stanie uruchomić - stwierdziła z naciskiem Ogórek. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.