Czy praca w Łodzi czeka na absolwentów łódzkich uczelni? Czy każdy może zrobić karierę? Czy i kiedy rynek pracy w Łodzi wróci do stanu sprzed epidemii COVID-19 i wreszcie: czy z punktu widzenia miasta większym problemem jest dziś niedobór pracodawców, czy brak pracowników? Na te i inne pytania poszukamy odpowiedzi w czasie debaty "Wyborczej".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Łódź gospodarczo zdaje się płynąć w dobrym kierunku, lecz widać przeszkody na drodze do tego, aby gospodarczo dogonić wreszcie miasta tzw. wielkiej piątki: Warszawę, Kraków, Wrocław, Trójmiasto i Poznań. Pokonanie tych przeszkód wymaga, po pierwsze, właściwej diagnozy, a po drugie, współpracy głównych podmiotów kształtujących gospodarczy obraz miasta: biznesu (czyli działających w Łodzi firm i zakładów produkcyjnych), łódzkich uczelni wyższych (które kształcą przyszłych specjalistów), oraz władz samorządowych (które przemyślanymi decyzjami mogą stymulować owocną współpracę między biznesem a uczelniami).

Na problemy debata "Wyborczej"

Identyfikacji problemów oraz znalezieniu najlepszych sposobów ich rozwiązania posłuży debata, którą we wtorek, 8 lutego w Monopolis organizuje łódzki oddział "Wyborczej". Tytuł debaty brzmi: "Łodzią do kariery: rynek pracy, kształcenie, biznes". Zastanowimy się w niej m.in. nad tym, * czy w Łodzi można zrobić (lub przynajmniej rozpocząć) prawdziwą karierę, * czy łódzkie uczelnie kształcą przyszłych specjalistów, na których jest zapotrzebowanie na rynku pracy, czy raczej przyszłych bezrobotnych, których ewentualny pracodawca (jeśli już zdecyduje się ich zatrudnić) musi wszystkiego nauczyć od zera. I wreszcie, * czy dokształcanie pracowników zatrudnianych na miejscu opłaca się pracodawcom bardziej niż sprowadzanie odpowiednio wykwalifikowanych osób z innego miasta.

Oczywiście odpowiedź na żadne z wymienionych pytań nie będzie zero-jedynkowa. Nie jest naszym celem kreowanie negatywnego obrazu miasta, ponieważ pozytywnych sygnałów z rynku pracy jest wiele. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że każda pozytywna wiadomość stymuluje refleksję na temat problemów, które czają się gdzieś w jej tle. Dla przykładu: cieszymy się, że pod koniec ubiegłego roku stopa bezrobocia spadła o 0,3 punktu procentowego w stosunku do stycznia 2021 (czyli do poziomu 5,8 proc.) - jednak wskaźnikom bezrobocia w Łodzi wciąż sporo brakuje do tych sprzed pandemii COVID-19, kiedy (jak dzisiaj Wrocław) mieliśmy czwórkę z przodu.

Podobnie cieszy to, że na początku 2022 roku w Łodzi otworzyło się setne centrum usług wspólnych (uruchomiła je firma Axalta), ale martwi z kolei fakt, że jeśli chodzi o liczbę w mieście centrów BPO/SSC, wciąż jesteśmy w tyle za krajową czołówką. Kolejny przykład tego typu to potencjał do dalszego rozwoju i tak już silnej w Polsce Centralnej branży logistycznej - branży, której nowy wiatr w żagle może dać uruchomienie terenów inwestycyjnych w pobliżu budowanej drogi S14. Pytanie, czy problemem nie okaże się jednak brak pracowników, skoro według raportu ManpowerGroup z końca zeszłego roku pracownicy logistyki stanowią już najtrudniejszą do pozyskania w Polsce grupę zawodową.

"Łodzią do kariery". Debata z udziałem samorządu, biznesu i przedstawicieli łódzkich uczelni

W debacie "Gazety Wyborczej" na te i inne pytania odpowiedzi poszukają: Adam Pustelnik (wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny m.in. za gospodarkę), Tomasz Leśniewski (dyrektor łódzkiego Centrum Usług Wspólnych i prezes zarządu firmy Clariant), prof. Mariusz Sokołowicz (prodziekan ds. kształcenia Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego), Paweł Zawieja (zastępca kanclerza ds. organizacji i rozwoju Uniwersytetu Medycznego w Łodzi), prof. Łukasz Kaczmarek (prodziekan ds. rozwoju na Wydziale Mechanicznym Politechniki Łódzkiej), Kamil Jeziorski (dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi), Malwina Suwała i Małgorzata Gawrońska (odpowiednio międzynarodowa rekruterka i Commercial Service Center Leader w firmie Axalta), Marek Walczak (przewodniczący Zespołu Zadaniowego ds. Kształcenia w klastrze ICT Polska Centralna), Jakub Mikołajczyk (dyrektor Oddziału Rohlig Suus Logistics SA oraz członek Związku Pracodawców "LODZistics" - Logistyczna Sieć Biznesowa Polski Centralnej), a także Anna Celichowska (członek zarządu i dyrektor ds. komercjalizacji w spółce Virako).

Wnioski i relację z debaty zaprezentujemy państwu w piątek, 11 lutego w "Tygodniku Łódź".

Łodzią do kariery - debata 'Wyborczej'
Łodzią do kariery - debata 'Wyborczej'  bj

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wg. mnie nasze problemy to m.in. 1) brak w mieście central firm z branży finansowej, ale nie tylko lub chociaż oddziałów głównych na Polskę; 2) u nas nie ma marek, które robiłyby wow wokół miasta, dawały mu szczególną rozpoznawalność. Nie mamy w Łodzi dziedziny, tak jak był to przemysł włókienniczy, z którą kojarzyłoby się Łódź. W Gdańsku będzie to zawsze branża "okołomorska", na Śląsku wydobywcza, w Poznaniu maszynowa i samochodowa. Jeżeli chodzi o ofertę pracy, to nie wygląda to wszystko wcale tak różowo i nie chodzi o zarobki, ale o ilość potencjalnych firm, w których można szukać pracy. Piszę oczywiście o tzw. korporacjach czy firmach z branży przetwórstwa z drugiej strony, generalnie w firmach średnich i dużych; 3) z drugiej mańki, handel, jak zamawiacie przez internet różne towary, ile na 10 przypadków można zrealizować w sklepie internetowym w Łodzi? W niektórych przypadkach wynik równa się zero. A to by znaczyło, że w Łodzi słabo kwitnie handel, tzn. łodzianie nie bardzo parają się handlem, z którego w obecnej erze można chyba jednak całkiem nieźle żyć. Czyli nabijamy kabzy Ślązakom, Poznaniakom czy Gdańszczanom, sami nie wyciągamy od nich kasy bo im nie sprzedajemy; 4) kolejna kwestia jest taka, że w Łodzi praktycznie nie istnieje coś takiego jak turystyka (brak tego wow sprzed 1800r, które przyciągałoby turystów, jakiegoś zamku marnego, Rynku, murów) - zwiedzanie miasta i okolicy, hotele i kwatery itp. czy szeroko pojęta rekreacja i wszystko co się z nią wiąże (brak żeglownej rzeki, brak jezior, ba brak zalewu z prawdziwego zdarzenia) - żeglarstwo itp, wędkarstwo, MTB itd. Są po prostu takie dziedziny, które są niemal wszędzie generują miejsca pracy i zwiększają atrakcyjność miasta, a u nas ich nie ma w ogóle i są małe szanse, że mogą zaistnieć. I chodzi tu o atrakcyjność dla odwiedzającego miasto, ale także dla osoby, która potencjalnie mogłaby się do Łodzi przeprowadzić i płacić tutaj podatki. Tak jak już wielokrotnie pisałem, Łódź to miasto specyficzne pod wieloma względami i trudne. Upadło to na czym wyrośliśmy, nie stworzyliśmy nic, co by to zastąpiło. Zastrzegam, nie jestem jednak specjalistą w dziedzinie rynku pracy, więc to takie moje osobiste przemyślenia, może jestem w błędzie.
    @3stuLetniŁodziak
    W Łodzi brak też morza, gór, żadnej wyspy - dziwne miasto. No i ten problem z wędkowaniem.
    Mamy: dobre uczelnie, w tym Filmówkę, rozpoznawalne nawet w Azji i Afryce studium języka polskiego dla cudzoziemców, znane na świecie Muzeum Sztuki, dobre lecznictwo, położenie w centrum kraju. Niezłą energię łodzian. Ciekawą historię, którą można dobrze sprzedać. Przyciągamy obcokrajowców, w tym tych, którzy chcą tu osiąść.
    Niemało.
    Kula u nogi to infrastruktura i nieudolność w jej utrzymaniu/projektowaniu/remontowaniu: dziury, korki, rozpad komunikacji zbiorowej, smog. Remontujemy / budujemy ładne gmachy - w błocie. I trudno to ciągle zwalać na komunizm czy Kropę.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @3stuLetniŁodziak
    "kolejna kwestia jest taka, że w Łodzi praktycznie nie istnieje coś takiego jak turystyka (brak tego wow sprzed 1800r, które przyciągałoby turystów, jakiegoś zamku marnego, Rynku, murów)"

    Całe szczęście, że tego nie mamy. Już od dawna niedobrze mi się robi na myśl zwiedzania kolejnych miast / miasteczek w Niemczech / Francji / Austrii / Czechach / etc z pieknym rynkiem i ratuszem pośrodku. Łódź jest inna. I to przyciąga podobnych do mnie. Wciąż masa do zrobienia, szczególnie w zakresie utrzymania czystości. O resztę jestem spokojny.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @rtrwt
    Problem w tym, że podobnych Tobie jest no niech będzie 15-20%, a reszta oczekuje tego marnego zamku i ratusza pośrodku rynku. I to oni głównie napędzają turystyczną koniunkturę. Też tak myślałem jak Ty, że Łódź może błysnąć innością, ale minęło ponad 30 lat od upadku komuny i błysk niestety nie nastąpił.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @lodz22
    Ja nie kwestionuję, że mamy dobrą edukację i chwała za to tym, którzy wynoszą ją na ten poziom. Ale jakby to ująć, pisałem o zupełnie czym innym....
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @3stuLetniŁodziak
    Z dziesiątek milionów turystów te 15 - 20 % w zupełności wystarczy.

    Łódź na okładce styczniowego NG Traveller i interesujący artykuł wewnątrz też o czymś świadczy.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0