Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zapraszamy do oglądania naszej debaty. Transmisja od godz. 12.

Tu więcej informacji o debacie.

Czas rozliczania podatków to gorący okres dla fundacji. Dzięki hojności podatników mogą rozwijać się i nieść pomoc tym, którzy najbardziej tego potrzebują - chorym, samotnym, pozbawionym wsparcia z innych źródeł. "Wyborcza" z przekonaniem wspiera fundacje i, szczególnie w czasie, gdy pracownicy przymierzają się do wypełniania swoich PIT-ów, przypomina o tym, jak wiele zależy od drobnej decyzji. My to wiemy: 1 procent może zdziałać cuda. Dla podatnika to tak niewiele - odrobina namysłu i szybki wybór. A dzięki 1 procentowi z podatku można zrobić tak wiele dobrego. Są w Łodzi organizacje, które dzięki temu wspierają i uszczęśliwiają tysiące ludzi. Przypominamy o tym już kolejny raz. Jak wyglądałby świat, gdyby nie istniały fundacje? Ci, którzy korzystają z ich wsparcia, nie chcą nawet wyobrażać sobie takiego świata. A ci, którzy chcieliby posłuchać, jaki ogrom pracy wykonują fundacje, także dzięki wpływom z 1 procenta, zapraszamy - tradycyjnie już - na debatę, do której zaprosimy przedstawicieli łódzkich fundacji. 

Bo właśnie do pomagania tym, którzy powstali i działają głównie w Łodzi, chcemy szczególnie namawiać. To one są najbliżej nas, gdy dzieje się krzywda. U nich szukamy pomocy. I to właśnie przedstawiciele fundacji są w stanie najlepiej pokazać, czym się zajmują i wyjaśnić, dlaczego pieniądze są potrzebne, aby skutecznie pomagać. I jeszcze - czy lata pandemii i ostatnie zmiany w przepisach wynikające z "Polskiego ładu" - odbijają się na finansach. 

W tym roku zaproszenie do debaty "1 proc. dla Łodzi" przyjęły Fundacja Krwinka, Fundacja JiM oraz Fundacja Happy Kids. 

Nie wszyscy cieszą się z migoczącej choinki

Udział przedstawicieli fundacji JiM w naszej debacie jest bardzo ważny, bo to fundacja znana nie tylko w Łodzi, ale także w całej Polsce z merytorycznego i całościowego podejścia do kwestii autyzmu i spektrum autyzmu. Jak ważny to problem? Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że autyzm występuje u 1 na 100 dzieci, co oznacza, że w Polsce żyje 400 tysięcy osób z autyzmem. Wsparcia wymagają nie tylko one same, ale także ich rodzice, rodzeństwo czy opiekunowie. A to, jak wyliczają w JiM, już ponad 3 miliony osób!

Fundacja JiM wyznaczyła sobie cel, którego trzyma się od wielu lat: to tworzenie lepszego świata dla osób z autyzmem, aby mogły się realizować. i wieść szczęśliwe życie. - Według definicji, nad którą w naszej fundacji pracowaliśmy przez rok - tak aby nikogo nie stygmatyzowała - autyzm to odmienny od typowego sposób rozwoju człowieka, który objawia się trudnościami w komunikacji i relacjach z innymi ludźmi - mówi Tomasz Michałowicz, prezes Fundacji JiM. - Niektóre osoby nie mówią. Bywa, że autyzmowi towarzyszy niepełnosprawność intelektualna.

Ale są też osoby wysokofunkcjonujące, samodzielne, odnoszące sukcesy zawodowe, bardzo inteligentne, które również są autystyczne i muszą radzić sobie z towarzyszącymi autyzmowi problemami. Każda osoba autystyczna jest inna i inne jest natężenie objawów. Bardzo charakterystyczne i częste są objawy sensoryczne. W związku z tym dziecko autystyczne głośne dźwięki może odbierać jako coś nie do zniesienia, blask migających lampek może sprawiać mu fizyczny ból, zapachom może towarzyszyć niepokój i dyskomfort. Tak się objawia nadwrażliwość sensoryczna u autystów.

Fundacja JiM prosi o 1 procentFundacja JiM prosi o 1 procent Materiały prasowe

JiM prowadzi szkolenia i warsztaty zwiększające wiedzę na temat autyzmu. Zajmuje się tworzeniem biuletynów, specjalistycznych poradników, materiałów dydaktycznych. Zapewnia też diagnozę i terapię dzieciom i osobom dorosłym z całej Polski. W ubiegłym roku takich diagnoz przeprowadzono w JiM aż 400. Podopieczni fundacji JiM korzystają z bezpłatnej terapii. Fundacja wspiera też rodziców, proponuje im pomoc prawną. Poza tym prowadzi przedszkole i szkoły dla dzieci z autyzmem. Ważnym elementem jej działania są kampanie społeczne budujące wiedzę o autyzmie i uczące zrozumienia dla osób ze spektrum. Najbardziej rozpoznawalną z tych kampanii jest „Polska na Niebiesko". Przed ostatnim Bożym Narodzeniem z inicjatywy JiM wyłączone zostały na kilka chwil lampki choinkowe na miejskiej choince w Łodzi. Chodziło o to, aby zasygnalizować, że nie dla wszystkich święta i związane z nimi zamieszanie to radość. Dla autysty to może być potężny stres. 

W JiM pomoc otrzymują także dorosłe osoby z autyzmem, które są w szczególnie trudnej sytuacji, bo po 24. roku życia, gdy kończy się możliwość edukacji, bywają osamotnione i wyłączone ze środowiska, w którym czuły się bezpiecznie. JiM chce to zmienić i prowadzi kampanię wspierająca budowanie systemowych rozwiązań wsparcia osób dorosłych z autyzmem.

KRS 0000127075

1 procent dla Łodzi. Marzenie - żeby dzieci przestały chorować

Fundacja Krwinka działa w Łodzi już ćwierć wieku -  pomaga dzieciom z chorobami nowotworowymi i ich rodzinom. - Marzę, żebyśmy nie byli potrzebni. Żeby dzieci nie chorowały - mówi prezeska fundacji Elżbieta Budny. Na razie marzenie się nie spełnia. Chorych dzieci z każdym rokiem przybywa.

Krwinka ma na koncie zorganizowanie setek imprez, niezliczone ilości ważnych rozmów, pomoc materialną, zakup sprzętu dla szpitala, wsparcie przy zakupie leków. Pomaga przede wszystkim chorującym dzieciom. Ale nie tylko dzieciom. W fundacji dobrze wiedzą, że gdy choruje dziecko, to choruje cała rodzina. To właśnie doświadczenia rodziców sprawiły, że narodził się pomysł powołania fundacji. - Noce na podłodze przy szpitalnym łóżku, myśli o śmierci, nadzieja, że może się uda. I dzień, w którym jestem ja, są zabawki, a jego już nie ma. Kiedy rozmawiam z rodzicami dziecka chorego na raka, nie muszę sobie niczego wyobrażać. Wszystko przeżyłam - mówiła w jednym z wywiadów udzielonych "Wyborczej" prezeska i założycielka fundacji. W latach 90. przez dwa lata jej syn, Antoś, walczył z białaczką. A ona była przy nim. - Na początku obserwowałam świat, do którego nie należę. Spanie pod łóżkiem dziecka i duszenie się w ciasnych pokojach wydawało mi się czymś nierealnym. Później zaczęłam się w tej przestrzeni jakoś organizować - wspomina. - Zrezygnowałam z pracy, byłam z Antosiem dzień i noc. Antoś zmarł. Ale jego mama nie przestała walczyć. Napatrzyła się na ciasnotę i niedostatek na szpitalnych oddziałach, doświadczyła, jak bardzo choroba dziecka odbija się na sytuacji materialnej rodziny. I widziała, że trzeba pomagać. Dlatego powstała fundacja Krwinka.

- To była chwila. Bardzo szybko to minęło - mówiła Elżbieta Budny na niedawnej uroczystości 25-lecia fundacji. - Czuję radość i zadowolenie, gdy widzę uśmiechnięte dziecko i spokojne, czułe spojrzenie rodzica. 

W szpitalu przy ul. Spornej na onkologię trafia ponad 750 dzieci rocznie. A pod skrzydłami fundacji było już ponad 6 tysięcy osób. W Krwince wiedzą, jak pomagać dzieciom i rodzinom z chorobami onkologicznymi i hematologicznymi. Najważniejsze są leki, które bywają nierefundowane, a także inne potrzeby związane z chorobą. Kiedy trzeba, fundacja pomaga zapewniać rehabilitację, opłacać psychologów i pedagogów. Jej podopieczni to rodziny, którym potrzebne jest zarówno wsparcie psychiczne, jak i materialne, czasem na najbardziej prozaiczne rzeczy.

Podopieczni Fundacji 'Krwinka' w filmie Roberta GlińskiegoPodopieczni Fundacji 'Krwinka' w filmie Roberta Glińskiego TOMASZ STAŃCZAK

Przez dwie i pół dekady "Krwinka" pomogła kilku tysiącom dzieci, powiększyła rejestr niespokrewnionych dawców szpiku o kilka tysięcy potencjalnych dawców, sfinansowała projekt budowy nowego gmachu dla onkologii dziecięcej w Łodzi, pomogła w stworzeniu hotelu przyszpitalnego, zakupiła sprzęt medyczny do większości klinik onkologicznych w Polsce. Bardzo ważnym elementem działalności jest także dawanie nadziei dzieciom i ich rodzinom - i nie jest to nadzieja bezpodstawna, bo na szczęście większość najmłodszych pacjentów zdrowieje. Krwinka organizuje wyjazdy letnie dla chorych i tych, którzy są w remisji, a także zjazdy pacjentów. Takie spotkania dla chorych i ich rodzin mają charakter terapeutyczny. Bezpośredni kontakt dzieci w trakcie leczenia z tymi, które wygrały walkę z tak ciężką chorobą, pozwala umocnić wiarę w sukces terapii. Takie wydarzenia niosą ze sobą olbrzymi ładunek pozytywnej energii. A przecież właśnie o to chodzi. 

KRS 0000165702

Dbają o uśmiech i szczęście dzieci

Ważnym gościem naszej debaty będzie przedstawiciel Fundacji Happy Kids. Fundacja od ponad dwóch dekad pomaga dzieciom, które nie mogą wychowywać się w rodzinnym domu – tym, które rodziców straciły, i tym, których rodzice nie są w stanie zapewnić opieki. Prezesem fundacji od 2002 roku jest Aleksander Kartasiński, który już trzy dekady pracuje w pieczy zastępczej.

Fundacja Happy Kids prosi o 1 proc.Fundacja Happy Kids prosi o 1 proc. Materiały prasowe

Happy Kids stawia na tworzenie rodzinnych domów dziecka, takich w których mieszka nie więcej niż ośmioro dzieci. W odróżnieniu od placówek, do których personel przychodzi do pracy, w rodzinnych domach dziecka po prostu się mieszka. Dzieci poznają, co to rodzinna atmosfera, domowe obowiązki, troska dorosłych. Uczą się żyć i kochać. Dzięki powstającym z inicjatywy Happy Kids kolejnym rodzinnym domom dziecka - a przez 20 lat powstało ich już 19 (dziewięć w Łodzi, siedem w regionie i dwa w Wałbrzychu) - znajdują schronienie i miłość dzieci zaniedbane, krzywdzone, ze środowisk marginalizowanych i pozbawione opieki rodziców biologicznych, często to całe rodzeństwa. Misja Fundacji Happy Kids to przesłanie Janusza Korczaka: "Pomóżmy dzieciom, by każde z nich stało się tym, kim stać się może – nie ma godniejszego celu, niż danie każdemu dziecku lepszej przyszłości". 

Z wyliczeń fundacji wynika, że przez lata udało się objąć pomocą około czterech tysięcy dzieci. W tej chwili w domach mieszka ich około 140 - najmłodsze to noworodki, a te najstarsze mają nawet 25 lat. Bo Happy Kids mocno wspiera bezpieczne wchodzenie dzieci w dorosłość. W planach jest tworzenie kolejnych. A także budowa Rodzinnego Domu Pomocy Społecznej.

Happy Kids dba o radość także tych dzieci, które mają domy rodzinne, ale nie zawsze mogą atrakcyjnie spędzać wolny czas. Jednym z projektów fundacji jest Happy Bus, który w czasie wakacji dostarcza rozrywki dzieciom z mniejszych miejscowości.

Happy Bus fundacji Happy KidsHappy Bus fundacji Happy Kids Fundacja Happy Kids

Już od jedenastu lat w wesołym autobusie jeżdżącym po różnych miejscowościach organizowane są animacje i zabawy, zarówno dla młodszych i starszych uczestników - zawody sportowe, malowanie twarzy, tworzenie unikalnych akcesoriów. A obok autobusu stają dmuchane zamki, zjeżdżalnie i trampoliny. Happy Bus miał już 131 przystanków i porwał do zabawy ponad 11 tys. dzieci z opiekunami. Wszystkie atrakcje są bezpłatne. Trwają właśnie przygotowania do kolejnej, 12. już edycji w najbliższe wakacje.

KRS: 0000133286

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.