Wojna na Ukrainie. Według informacji fundacji Gajusz, w Charkowie dzieci z oddziałów onkologicznych siedzą w schronach bez chemii i leków. Prawie 200 dzieci z hospicjum jest bezbronnych. Zbombardowano domy dziecka w Odessie i Charkowie. Potrzebna pilna pomoc!
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Doktor Żenia Szuszkiewicz z fundacji Gajusz od trzech dni koordynuje ewakuację i pomoc dla dzieci, które znalazły się w tragicznej sytuacji. To mali pacjenci z ukraińskich hospicjów i szpitali. Lekarka stara się też pomóc podopiecznym domów dziecka. 

- Ostatniej nocy było naprawdę gorąco. Ekipa fundacji Gajusz wjechała na terytorium Ukrainy, by wywieźć czwórkę chorych dzieci wraz z ich rodzinami. Ryzykowaliśmy dużo. Nie było wiadomo, co może się wydarzyć - mówi lekarka.

- Były problemy, o których na razie nie możemy mówić. Jesteśmy niewyspani i w emocjach - mówi Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, prezeska fundacji Gajusz. Dodaje, że akcja nie miałaby powodzenia, gdyby nie natychmiastowa interwencja Mikołaja Pawlaka, Rzecznika Praw Dziecka, który sam przyjechał na miejsce wraz z zespołem fundacji pojechał po dzieci w głąb kraju ogarniętego wojną. 

Fundacja Gajusz: Cierpiące dziecko 30 godzin czekało na granicy 

Lista dzieci, które czekają na pomoc, cały czas się wydłuża. Dr Szuszkiewicz koordynuje umieszczanie ich w polskich placówkach, ich drogę do tych miejsc, zakwaterowanie dla rodzin. Dzieci trafiają do Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia, Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci, Hospicjum Stacjonarnego dla Dzieci w Olsztynie, hospicjum domowego i hospicjum stacjonarnego Fundacji Gajusz w Łodzi, a także do szpitali w całej Polsce. Na ten moment hospicjum lubelskie zaoferowało pomoc dla 15 dzieci i ich rodzin, fundacja Gajusz jest gotowa na przyjęcie 10. 

- Każde dziecko znajdzie miejsce. Zrobimy, co w naszej mocy - zapewnia lekarka. - Wczoraj udało się przewieźć do Polski m.in. 16-letniego Wadima z guzem mózgu, który przed przejściem granicznym czekał ponad 30 godzin. Bardzo baliśmy się, że umrze, wiedzieliśmy, że cierpi.

Spod granicy odebrał go ojciec Filip Buczyński z  Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia, karetkę udostępniło hospicjum z Rzeszowa. - Zaangażowaliśmy dwóch ministrów obu krajów, wojewodę i całą masę życzliwych osób, by po 30 godzinach stania na granicy chłopiec walczący o życie mógł dziś wyspać się bez bólu i lęku - informuje o. Buczyński. 

Do placówki w Lublinie przyjechała kilkuletnia Wiktoria z mózgowym porażeniem dziecięcym. Jest z nią mama i rodzeństwo. Do Łodzi, po nocy spędzonej w Rzeszowie, jedzie właśnie dwuletnia Anna Maria.  Czeka na operację wstawienia protezy oczu. Pomoc w Łodzi znajdzie też 22-letni chłopak z SMA i jego rodzina. Do hospicjum w Olsztynie jedzie z kolei 12-letni Jurji z SMA. 

Wojna na Ukrainie. Z Lwowa jedzie konwój z chorymi dziećmi 

Dzisiaj (27 lutego) o godz. 10 spod Konsulatu Honorowego RP we Lwowie ruszył konwój, w którym są m.in. dwie rodziny, które mają trafić do lubelskiego hospicjum. To pięcioletnia Anastazja, paliatywnie chora. Jej stan jest bardzo ciężki. Do Polski jedzie z rodzicami i starszym bratem. W konwoju jest też 13-letnia Wiktoria z dziewięcioletnim bratem. 

Jutro będzie organizowany konwój spod konsulatu RP we Lwowie, który zabierze pięć rodzin, w tym jedno dziecko z chorobą nowotworową, które trafi do szpitala przy Spornej.

Dzieci oraz ich rodziny otrzymają bezpłatną pomoc medyczną oraz mieszkanie i wyżywienie.

- Nie wszyscy wiedzą, że według ukraińskiego prawa, ojciec dziecka z niepełnosprawnością tylko 1A może przekroczyć z nim granice, nawet jeśli tata jest w wieku podlegającym mobilizacji wojennej. 

Na granicy należy pokazać zaświadczenie o niepełnosprawności. To działa. Wiemy już o czwórce ojców, która przekroczyła w ten sposób granicę. Nie dotyczy to ojców dzieci onkologicznie chorych - informuje dr Szuszkiewicz. 

W obwodzie lwowskim nadal czekają trzy rodziny, które same nie dadzą rady dostać się do granicy. Niezbędny jest transport medyczny, który dowiezie je do fundacji Gajusz. 

- Bardzo pomaga nam Rzecznik Praw Dziecka - Mikołaj Pawlak, Agata Talarko z Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, Jerzy Owsiak z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, konsultant krajowy ds. onkologii, różne fundacje, hospicja, szpitale, wolontariusze. Nie sposób wszystkich wymienić. Bardzo dziękujemy - podkreśla lekarka. Dzięki interwencji ukraińskiego resortu zdrowia chore dzieci są od dzisiaj przepuszczane przez ukraińską straż graniczną bez kolejki. Takie rozwiązanie od początku stosowała polska straż graniczna na przejściach w Hrebennem i Medyce. - Do jej funkcjonariuszy także kierujemy gorące podziękowania - mówi dr Szuszkiewicz.

Ekipa stara się zorganizować pociąg medyczny, który wywiezie kolejne chore dzieci ze Lwowa. Być może dołączą do nich także te z Iwano-Frankiwska. To m.in. nieuleczalnie chora 13-letnia Marysia, obecnie przebywająca we lwowskim szpitalu, na której przyjęcie szykuje się Gajusz, urodzony w tym roku mały Stefan, wraz z mamą i trójką rodzeństwa, czteroletni Władimir z mamą, babcią i młodszym bratem. 

Wojna na Ukrainie. Dzieci onkologicznie chore siedzą bez chemii w schronie

- Na ten moment koncentrujemy się na pomocy dzieciom z obwodu lwowskiego. Wiemy, że 14 bardzo chorych maluchów wraz z rodzicami ma z pomocą ukraińskiej fundacji zostać wywiezionych z Kijowa do Lwowa. Jeśli się uda, dalej to my się nimi zajmiemy - mówi dr Szuszkiewicz.

Głos lekarki łamie się, gdy opowiada o reszcie ogarniętego wojną kraju. - Mamy zakaz zbliżania się do Charkowa. Z moich informacji wynika, że w tamtejszym hospicjum stacjonarnym jest 21 dzieci, których nie można w żaden sposób ochronić. Do tego dochodzi ok. 170 pod opieką hospicjum domowego. Niektóre z nich są w takim stanie, że nie może ich np. przenieść do schronu. Są zupełnie bezbronne - mówi dr Szuszkiewicz.

W dramatycznej sytuacji znalazły się też dzieci z oddziałów onkologicznych w Charkowie. Według informacji dr Szuszkiewicz szpital bardzo ucierpiał. - Te dzieci siedzą w podziemiach. Nie dostają chemii. Będą po prostu umierać. Gdy o tym myślę, boli mnie serce - mówi lekarka. - Jak tylko zostaną otwarte korytarze życia, to tam jedziemy - deklaruje. 

Dr Szuszkiewicz stara się też pomóc podopiecznym ukraińskich domów dziecka. - Mam informację, że Rosjanie ostrzeliwują także te placówki. Ucierpiały te w Charkowie i Odessie. Nawiązujemy kontakt z ich opiekunami i staramy się pomóc wywieźć je z kraju. Łódzki samorząd zadeklarował, że w Łodzi schronienie znajdzie 100 osieroconych dzieci - mówi lekarka. 

Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić w łódzkim magistracie, w tym momencie Łódź przyjęła lub do jutra przyjmie nawet 60 dzieci z domów dziecka. Urzędnicy przewidują, że docelowo do samej Łodzi przyjedzie m.in. 200 dzieci z ukraińskich domów dziecka.  

27 lutego o godz. 14, gdy piszę ten tekst, Reuters podał informacje o odzyskaniu pełnej kontroli nad Charkowem przez siły ukraińskie. 

Potrzebna pilna pomoc

- Każde dziecko otrzyma od nas pomoc. Nie ma znaczenia jego pochodzenie, czy jest chore, czy osierocone, czy zupełnie zdrowie i z rodzicami. Robimy, co możemy, ale potrzebujemy wsparcia w zakupie paliwa. Wszyscy wiemy, ile ono teraz kosztuje, a musimy wywozić dzieci z Ukrainy i transportować je do bardzo różnych miejsc Polski - apeluje dr Szuszkiewicz.

Anastasia Derecha, Ukrainka mieszkająca w Łodzi, córka ukraińskiego wojskowego, od kilku dni stara się koordynować pracę wolontariuszy - kierowców, którzy jeżdżą po uchodźców na granicę, a nierzadko decydują się nawet na wjazd na terytorium Ukrainy. W bazie jest już kilkaset ochotników. 

- Niektórzy sami pokrywając koszty zrobili już kilkanaście rund po kilkaset kilometrów. Mamy gotowe auta, mamy ludzi, ale zaczyna brakować pieniędzy na paliwo - mówi i dodaje: - Jeździmy po kobiety z dziećmi, ale i też po uczące się w Polsce, mieszkające w bursach dzieci, które na ferie pojechały do domu, a tam zastała je wojna. Są w bardzo złym stanie psychicznym, bo zostawiają za sobą rodzinę, ich ojcowie, a nierzadko i matki i siostry poszli walczyć. Pojedziemy też po chore dzieci. 

Oddolna inicjatywa zapoczątkowana przez Anastasię została teraz połączona z działaniami fundacji Gajusz.  

- Mamy miejsca w hospicjach, szpitalach i innych placówkach, mamy mieszkania, samochody, wolontariuszy gotowych do działania. Brakuje nam tylko pieniędzy na paliwo. Bardzo prosimy o pilną pomoc - apeluje Żawrocka-Kwiatkowska, prezeska fundacji Gajusz. - Wczoraj przez telefon rozmawiałam z ekipą Gajusza, która pojechała na Ukrainę po dzieci. W tle słyszałam płacz i przerażenie, że pomoc nie przyjdzie na czas. Wiem, że w ogarniętym wojną kraju są wystraszone, cierpiące dzieci, których głosu nie usłyszałam. Chcemy do nich jak najszybciej dotrzeć. Żadne dziecko nie powinno cierpieć. 

Osoby chcące pomóc w zakupie paliwa potrzebnego do transportu dzieci z terenów objętych wojną oraz do placówek w całej Polsce mogą wpłacać dowolne kwoty poprzez stronę fundacji Gajusz

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Mikołaj Chrzan poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jakoś dziwnie ucichli obrońcy życia, gdzie Godek ? Może wspierana przez nią organizacja pro-life chociaż ruszyłaby się trochę, takie pieniądze biorą z budżetu
    @Franek2435
    Przecież nie o życie jej chodzi, a duże pieniądze wpływające na konto "za usługę"
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    @Franek2435
    nie ruszy sie, przecież mieszka na sowieckim osiedlu to musi być putniowską kreaturą . odesłać ją i jej towarzyszy do granicy białoruskiej z jedna mała torebeczką
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    @Franek2435
    Godek nie powie niczego krytycznego o Rosji, bo jeszcze Putin przestanie jej płacić. Nie może aż tak ryzykować.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    @Franek2435
    Ale tu chodzi o życie już istniejące i życie cierpiąca a Godek interesuje tylko poczęte. Po narodzeniu już przestaje ją interesować.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    ?? ??? ?????
    @rtrwt
    Łódzka GW, dlaczego cenzurujecie moje męskie opinie na temat tego gnoja z kremla?

    Po czyjej stronie jesteście??????????
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Putin, masz te dzieci na sumieniu łajdaku!
    już oceniałe(a)ś
    1
    0