Łodzianin Przemek Ledzian prosi o wsparcie z 1 procenta. Pisze o tym tak: "Na pewno znacie mnie już, gdyż nigdy nie przechodzę obojętnie obok osób potrzebujących wsparcia w leczeniu czy walce o życie. Dziś sam potrzebuję wsparcia, gdyż obciążony kilkudziesięcioma zdiagnozowanymi chorobami organizm wymaga specjalistycznego leczenia i rehabilitacji".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdy Przemek Ledzian zobaczył, że na grobach bezdomnych w Łodzi 1 listopada nie ma żadnych zniczy – kupił ich zapas z własnej kieszeni i porozstawiał na mogiłach. Teraz akcja palenia zniczy na zapomnianych grobach odbywa się już cyklicznie.

Przemek Ledzian. Wolontariusz z miasta Łodzi

Podobnie jak przygotowywanie gwiazdkowych paczek dla seniorów z łódzkich DPS-ów, w co Przemek jest również zaangażowany osobiście. Prowadzi też stronę Przemek Ledzian – z sercem do ludzi, na której udostępnia linki do zbiórek na rzecz ciężko chorych osób.

Punkt obowiązkowy w grudniu to dla Przemka kwestowanie na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak sam podkreśla, nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej - bo przy swoich licznych chorobach sam korzysta w szpitalach ze sprzętu oznaczonego czerwonym serduszkiem.

Tak pisał w styczniu ubiegłego roku o swoim zaangażowaniu w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy:

"Od dziecka sam jestem osobą niepełnosprawną. Za mną było setki wizyt w różnych placówkach służby zdrowia. Widziałem sprzęt medyczny oznaczony serduszkami. Został zakupiony dzięki szlachetności Orkiestry. Ratował i ratuje ludzkie życie.

Wiele dysfunkcji powstrzymywało mnie przed podjęciem decyzji o włączeniu się wprost w zbiórkę, jako wolontariusz. Nie wiedziałem, czy stan zdrowia pozwoli mi kwestować. Obawa, że uzbieram niewielką kwotę, czy podołam wyzwaniu, była spora".

Czasami mówi się o kimś, że ma serce na dłoni – tak można powiedzieć właśnie o Przemku. I nie będzie w tym przesady.

W tym roku Przemek, jak co roku, był wolontariuszem w czasie finału WOŚP. Radość sprawiło mu, że w sztabie, dla którego zbierał pieniądze, dostał puszkę z numerem jeden. Podobnie jak to, że ludzie dobrej woli wpłacili do jego e-skarbonki dla WOŚP aż 8 900 zł. Dodać do tego trzeba ponad 3 600 zł w stacjonarnej puszce, z którą Przemek Ledzian kwestował w Łodzi.

Pomoc dla Przemka Ledziana z 1 procenta

Przemek Ledzian wielokrotnie mówił, jak ważne jest dla niego to, że może pomagać innym. Ale też nie ukrywał tego, że częścią jego życia jest czas, jaki musi spędzać w szpitalach i na kolejnych badaniach.

W tym roku Przemek prosi o pomoc dla siebie z 1 procenta. Tak pisze o tym w mediach społecznościowych:

"Mam na imię Przemek. Na pewno znacie mnie już, gdyż nigdy nie przechodzę obojętnie obok osób potrzebujących wsparcia w leczeniu czy walce o życie.

Dziś sam potrzebuję wsparcia, gdyż obciążony kilkudziesięcioma zdiagnozowanymi chorobami organizm wymaga specjalistycznego leczenia i rehabilitacji.

(...) Proszę Was o wsparcie poprzez odpis tego 1 procenta, abym mógł dalej cieszyć się sprawnym życiem i mógł robić to, co lubię najbardziej – pomagać innym do końca świata. Wasz Przemo".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem