W ciągu 10 dni wojny na Ukrainie z Łodzi wyjechało już 25 tirów z pomocą dla mieszkańców obleganych i zagrożonych miast. Wyznaczono miejsca, gdzie uchodźcy mogą otrzymać pomoc medyczną i szkoły, które mają przyjmować ukraińskie dzieci. Gdy uchodźcy będą już mogli podjąć pracę, ma na nich czekać ok. 2 tys. ofert.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według informacji Urzędu Miasta Łodzi przez pierwsze 10 dni wojny na Ukrainie - która wybuchła 24 lutego w skutek rosyjskiej inwazji - z Łodzi wyjechało już 25 tirów z pomocą materialną dla Lwowa i Kijowa. Obecnie, jak przekazują urzędnicy, przygotowywany jest transport do Odessy.

- Przekazaliśmy część darów łodzian do pociągu ŁKA, który pojechał na granicę po uchodźców. Sumarycznie: 1169 palet pomocy humanitarnej wyjechało z naszej hali przy Skorupki - mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Zapowiada też, że Łódź będzie z otwartymi ramionami witać ukraińskich uchodźców.

- Jesteśmy gotowi otoczyć was opieką, jesteśmy gotowi zrobić wszystko, żeby [Łódź] to był wasz przyszły dom. Raz jeszcze powtórzę: nie wiem, czy tymczasowy, czy bezterminowy, bo myślę, że nikt teraz nie jest w stanie tego oszacować. Jesteśmy gotowi, żeby przyjąć was w lokalach, które przygotowało miasto, ale również w tych, które udostępnili, dzięki swojej ofiarności, mieszkańcy naszego miasta - mówi prezydent Zdanowska.

Uchodźcy z Ukrainy mile widziani w Łodzi

Prezydent Zdanowska podkreśla, że w pomoc Ukraińcom angażują się nie tylko Polacy, ale także Ukraińcy już mieszkający w Łodzi oraz Białorusini.

W Łodzi do 7 marca działało sześć punktów pomocy uchodźcom z Ukrainy. To punkt recepcyjny w Łódzkim Domu Kultury, punkty informacyjne na dworcach Łódź Fabryczna i Łódź Kaliska, punkt informacyjny i aprowizacyjny w pasażu Rubinsteina, oraz Punkt Pomocy Humanitarnej dla Obywateli Ukrainy przy ul. Piotrkowskiej 31. Ten ostatni punkt powstał w wyniku oddolnej inicjatywy mieszkańców miasta. Władze miejskie nawiązały kontakt z prowadzącymi go osobami. Z rozwiązań zastosowanych przy ul. Piotrkowskiej 31 ma korzystać nowy, siódmy punkt pomocy Ukraińcom, który od wtorku 8 marca ma działać w centrum informacji turystycznej przy ul. Piotrkowskiej 87.

Łodzianie skłonni przekazywać pomoc materialną dla mieszkańców ogarniętych wojną terenów wciąż mogą ją przynosić do hali sportowej przy ul. Skorupki. Agata Kobylińska, pełnomocniczka prezydent Zdanowskiej ds. pomocy humanitarnej dla Ukrainy, upomina jednak, aby nie przynosić różnych rzeczy wymieszanych w jednym pakunku, bo to utrudnia i wydłuża proces ich sortowania.

Pod numerami 42 638 59 95 42 664 10 81 działa też infolinia dla uchodźców poszukujących mieszkania bądź osób dzwoniących w ich imieniu. Grzegorz Kociołek, dyrektor Centrum Zarządzania Kryzysowego UMŁ, przypomina jednak, aby dzwonić na nią tylko w sprawie osób, już znajdują się w drodze bezpośrednio do Łodzi, a nie takich, które jeszcze nie dały rady opuścić Ukrainy.

- My nie możemy wskazywać żadnych miejsc [do zamieszkania], jeżeli ludzie dzwonią bezpośrednio z Ukrainy. Mówią "jestem w Doniecku", "jestem koło Żytomierza" itd. Informacja jest dla wszystkich taka, że te osoby prosimy o kontakt, jak już będą się zbliżać do Łodzi. Jak już dotrą, nie zostaną bez opieki. Natomiast nie możemy rezerwować miejsc dla osób, które nie wiadomo kiedy dotrą - tłumaczy dyr. Kociołek.

Gdzie Ukraińcy w Łodzi mogą iść do szkoły, do lekarza itp.

Jeśli chodzi o placówki, w których uciekający przed wojną obywatele Ukrainy mogą otrzymać darmową pomoc medyczną, to jest ich w Łodzi sześć:

- Centrum Medyczne im. Rydygiera, ul. Próchnika 11,

- Miejskie Centrum Medyczne Jonschera, ul. Milionowa 14,

- Miejskie Centrum Medyczne Górna, ul. Tatrzańska 109,

- Miejskie Centrum Medyczne WIdzew, al. Piłsudskiego 157,

- Miejskie Centrum Medyczne Polesie, ul. Maratońska 71,

- Miejskie Centrum Medyczne Bałuty, ul. Bydgoska 17/21.

W Łodzi wyznaczono ponadto pięć szkół i sześć przedszkoli, które przyjmują dzieci z Ukrainy - również te bez jakiejkolwiek znajomości języka polskiego. Wyznaczone placówki oferują dzieciom wsparcie językowe i pomoc psychologiczno-pedagogiczną.

Przedszkola nieodpłatnie przyjmujące dzieci z Ukrainy to:

- Przedszkole nr 235, ul. Stawowa 28 (Bałuty),

- Przedszkole nr 165, ul. Czernika 1/3 (Widzew),

- Przedszkole nr 236, ul. Kusocińskiego 100 (Polesie),

- Przedszkole nr 66, ul. Grażyny 34 (Górna),

- Przedszkole nr 125, ul. Małachowskiego 14/20 (Śródmieście).

Natomiast szkoły podstawowe, do których uchodźcy z Ukrainy mogą zapisywać swoje dzieci, to:

- SP nr 170, ul. Miedziana 1/3 (Widzew),

- SP nr 40, ul. Praussa 2 (Polesie),

- SP nr 175, ul. Pomorska 27 (Śródmieście),

- SP nr 138, ul. Św. Franciszka z Asyżu (Górna),

- SP nr 84, ul. Wici 16 (Bałuty).

- W zakresie żłobków procedowana jest uchwała o zniesieniu na okres trzech miesięcy opłat dla osób, które teraz są uchodźcami z obszaru Ukrainy - mówi wiceprezydent Łodzi Adam Wieczorek, dodając jednak, że do łódzkich żłobków trafiają już ukraińskie dzieci.

W Łodzi jest praca dla Ukraińców. Ale czy samorządy ze wszystkim sobie poradzą?

Adam Pustelnik, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialny za sprawy gospodarcze, zapewnia ponadto, że dla każdego uchodźcy z Ukrainy znajdzie się w Łodzi praca. Ekonomia wydaje się zresztą jedną z przyczyn, dla których Łódź jest tak otwarta na przyjmowanie uchodźców z Ukrainy. Wiadomo, że bolączką lokalnego rynku pracy coraz bardziej staje się deficyt pracowników. Piotr Bors, członek Powiatowej Rady Rynku Pracy w Łodzi, zwraca uwagę, że w łódzkim urzędzie pracy czekają oferty zatrudnienia dla ok. 2 tys. Ukraińców. Urzędnicy zaznaczają przy tym, że Ukraińcy nie pozbawiają w ten sposób pracy Polaków, bo chodzi o branże, w których ofert jest dużo więcej niż osób poszukujących pracy.

7 marca z propozycją przekazania samorządom dodatkowych pieniędzy na pokrycie kosztów utrzymania uchodźców z Ukrainy zwrócili się do premiera Mateusza Morawieckiego łódzcy przedstawiciele Nowej Lewicy: poseł Tomasz Trela i radny Krzysztof Makowski. Miałyby to być pieniądze na pokrycie kosztów m.in. opieki medycznej, edukacji itd. - Miasto jest przygotowane na pewnie działania doraźne, ale tu chodzi o działania systemowe - mówi poseł Trela i dodaje: - Widzimy dzisiaj, co się dzieje w Warszawie. Jeżeli nie będzie reakcji rządu i nie będzie rozwiązań systemowych, instytucjonalnych, to samorządy sobie same z tym nie poradzą.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    " Jesteśmy gotowi, żeby przyjąć was w lokalach, które przygotowało miasto"
    uuu ... Pani Zdanowska jak to kobieta - zmienna jest, wczoraj nie było a dzisiaj są BRAWO!

    No i nawet udało się zalokować wiceprezydenta Pustelnika...

    Super dziennikarska robota.

    A teraz prezydenci, wiceprezydenci, dyrektorzy itd itp - KONIEC LANSOWANIA CZAS COŚ ZROBIĆ!
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Odzież, która została wysłana na granicę, powinna tu wrócić i być dostępna dla uchodźców w mieście, w którym się próbują urządzić. Na granicy nie mają możliwości jej zabrania, mogą co najwyżej wymienić zniszczone buty czy podarte kurtki na nowe - tu i teraz powinni móc sobie wybrać potrzebne rzeczy.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0