Piotrkowska w sobotę. Idący w marszu mieli ze sobą flagi ukraińskie i polskie. Przeszli od pasażu Schillera do pl. Wolności. Dziękując za wsparcie, jakie cały czas udzielają uchodźcom łodzianie. Bo pomoc dla Ukrainy jest ciągle potrzebna.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- To był marsz wsparcia i podziękowania Polakom, którym jesteśmy wdzięczni za pomoc. Przyszło sporo osób - zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. Najważniejsza jest teraz nasza jedność i świadomość wsparcia. Tego, że nie jesteśmy sami - mówi pani Tatiana, która od czterech lat mieszka w Łodzi i od pierwszego dnia wojny w Ukrainie jest wolontariuszką pomagającą uchodźcom z Ukrainy.

Najpierw szyła siatki maskujące, a teraz jest wolontariuszką w Punkcie Pomocy Charytatywnej Caritas Archidiecezji Łódzkiej przy ul. Wólczańskiej 108, gdzie codziennie wydawane jest po 400 obiadów dla uchodźców, a po pomoc przychodzi nawet 600 osób w ciągu jednego dnia.

- Szczególnie wzruszyły mnie słowa pięcioletniego chłopca, który zapytał: "Mamo, czy my będziemy dzisiaj jedli?". Ludzie, którzy stoją w kolejce po ten obiad, są za niego bardzo wdzięczni. Ale pytają się też o suchy prowiant: puszki, cukier, herbatę, makarony i słodycze dla dzieci, które mogliby zabrać ze sobą. Podobnie o środki czystości, na przykład szampony dla dzieci - wylicza.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Sława Ukraini !
Ktoś szacował? Bo jestem ciekaw ile było uczestników marszu.
Bardzo ciekawe, że takich artykułów łódzka GW nie daje na stronę ogólnopolska.

Tylko te patologiczne.

Ktoś mi to wytłumaczy?