Pomoc dla Ukrainy. Fundacja Azyl apeluje o pomoc dla uchodźców, którzy potrzebują karmy i akcesoriów dla swoich zwierząt. Zapotrzebowanie jest ogromne. Trwa zbiórka pieniędzy i darów rzeczowych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Łodzi mieszka kilka tysięcy uchodźców z Ukrainy. Wielu z nich przyjechało do naszego miasta ze swoimi zwierzętami. W punkcie recepcyjnym w Łódzkim Domu Kultury mogą otrzymać dla nich karmę i potrzebne akcesoria. W ostatnim czasie jednak zaczyna brakować potrzebnych produktów, choć potrzebujących wcale nie ubywa. 

Przewożą koty pod kurtką, a smycz dla psa robią ze sznurka

Anastazja spędziła niemal trzy doby w samochodzie, żeby przekroczyć granicę. Towarzyszył jej czarny labrador. Pies przez wiele godzin nie mógł przestać się trząść. Ogrzewała go swoimi ubraniami, choć wiedziała, że to wcale nie z zimna, a zwierzę zwyczajnie się boi. Zanim wyjechała, spędziła noc w piwnicy. Trzyletnia suczka była z nią przez cały ten czas. Gwałtownie reagowała na dźwięk wybuchów. Podczas ucieczki panował chaos. Wszystko działo się bardzo szybko. Odkąd zamieszkały w Łodzi, większość pieniędzy, które uda się jej zarobić, wysyła rodzinie, która została w Ukrainie. Znaczną ich część przeznacza też na pomoc behawiorysty, żeby pies poradził sobie z traumą. Na karmę już nie wystarcza.

- Jesteśmy tu tylko we dwie. Ona jest dla mnie jak członek rodziny. Muszę o nią zadbać, bo sama sobie nie poradzi - mówi Anastazja. 

Kristina do granicy docierała pieszo. Szła przez wiele godzin. Pod kurtką chowała dwa koty. Oddała im resztki swojego jedzenia, ale i tak nie wystarczyło na całą podróż. Kiedy dotarła do Łodzi, była głodna i wymęczona. Myślała jednak tylko o tym, że zwierzęta nie mają co jeść. 

Andrij swojego psa zostawił z bratem w swoim ukraińskim mieszkaniu. Był pewny, że za chwilę tam wróci. Zanim zdążył o tym pomyśleć, brat został wezwany do walki. Przy pomocy jednej z polskich fundacji udało się sprowadzić zwierzę do Polski. Jednak przy trójce dzieci i ciężarnej żonie, pieniędzy, które zarabia ledwie wystarcza na utrzymanie.

- Smycz zrobiłem z kawałka sznurka, ale przydałby się szampon i coś na pchły. Boję się momentu, w którym potrzebne będą jakieś leki dla psa - zaznacza. 

Takich osób jak Anastazja, Kristina i Andrij jest wiele. Kiedy ratują własne życie, uciekając z kraju, w którym trwa wojna, zależy im na tym, aby uratować również ukochanego psa czy kota. Nie zastanawiają się, co będzie dalej. Pomoc znajdują w punkcie w Łódzkim Domu Kultury.

Każdego dnia przychodzą tam Ukraińcy, którzy proszą o karmę, żwirek czy środki higieniczne dla zwierząt. Choć zapasy są regularnie uzupełniane, zdarzają się momenty, w których w kartonach jest zupełnie pusto. Tak jak w ostatnich dniach. 

Fundacji zaczyna brakować pieniędzy, aby uzupełnić zapasy

O zaopatrzenie w punkcie w ŁDK dba głównie fundacja Azyl. Ze względu na ich częstą obecność w tym miejscu to do nich zwykle trafiają prośby o pomoc. Choćby o mleko dla szczeniąt, tak jak całkiem niedawno, kiedy do Łodzi przyjechała rodzina z Ukrainy, których suczka właśnie się oszczeniła i muszą wykarmić 11 maluchów.

Te rodziny często są w trudnej sytuacji. Troje małych dzieci, duży pies i sześcioro kociąt to opis, który wielokrotnie odstrasza właścicieli mieszkań, którzy takiej rodzinie mogliby zapewnić lokum. Tylko dzięki pomocy ze strony łodzian są w stanie utrzymać psy, koty czy gryzonie.

- Te osoby, które przyjeżdżają do Łodzi, w pierwszej kolejności trafiają do Łódzkiego Domu Kultury. Duża część z tych osób ma ze sobą swoje ukochane zwierzaki. Niestety zwykle nie mają ze sobą nic więcej, w tym jedzenia dla nich ani żadnych akcesoriów. Regularnie dowozimy do ŁDK karmę, kuwety, żwirek, kontenerki dla kotów, ale jesteśmy niewielką i niezamożną fundacją i praktycznie w chwili obecnej nie mamy już finansów na kolejne zakupy - informują w fundacji Azyl. 

Ze względu na obecną sytuację założyli zbiórkę, z której zebrane fundusze zostaną przeznaczone na najpotrzebniejsze produkty. Apelują także o dostarczanie do punktu w Łódzkim Domu Kultury przy ul. Traugutta 18 darów rzeczowych, bo zapotrzebowanie jest ogromne. 

- Potrzebne jest praktycznie wszystko: transportery dla kotów, jedzenie (najlepiej w mniejszych opakowaniach), sucha karma, puszki, żwirek dla kotów - czytamy w opisie zrzutki. 

Można także dostarczać legowiska, kocyki, miseczki, środki i preparaty przeciw pchłom. 

Wesprzyj zbiórkę fundacji Azyl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat