"Alicja Bielawska. Na przecięciu linii" to wystawa-spotkanie, ćwiczenie z widzenia i odczuwania (a nie "rozumienia" sztuki). Szósta odsłona cyklu "Prototypy" w Muzeum Sztuki w Łodzi uczy uważności, zmysłowości i poszukiwania piękna w codzienności.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Zachęcamy do obserwowania, skupienia na szczegółach i zwolnienia – mówi Alicja Bielawska. – Chciałabym, żeby widzowie wynieśli z niej pragnienie zatrzymania się. Żeby odkryli, że w codziennych kształtach może być coś niezwykłego, że proste rzeczy, jak np. dotyk jakiejś faktury, sprawiają przyjemność. Żeby wzbogacili swoje codzienne doświadczanie świata.

Chmury w kałuży na Polesiu

„Na przecięciu linii" to szósta wystawa z cyklu "Prototypy", w ramach którego artyści zapraszani są do dialogowania z kolekcją Muzeum Sztuki w Łodzi. W inicjatywie brali już udział m.in. Dom Mody Limanka, Marek Sobczyk i Carolina Caycedo (w rozmowie z Zofią Rydet).

– Ta inicjatywa utrzymana jest w duchu ekologii. Chodzi o to, żeby nie produkować nowych prac, nie transportować, nie wysyłać CO2 w kosmos, ale przyglądać się uważnie tym, które już mamy na miejscu, a które wciąż bywają nierozpoznane i inspirujące. Bo awangarda żyje – mówi Katarzyna Słoboda, kuratorka.

Artystka Alicja Bielawska
Artystka Alicja Bielawska  mat. pras.

Wspólnie z Alicją Bielawską uważnie przejrzały muzealne zbiory, wybierając około 70 prac z kolekcji. Głównie rysunki: Franciszki Themerson i Stefana Themersona, Emilii Małgorzaty Dłużniewskiej, Teresy Tyszkiewicz (tej łódzkiej), Simone Forti, Keitha Sonniera (rysunek neonem) i szkice Henryka Stażewskiego, które są pokazywane obok jego obrazów. Są też rzeźby Katarzyny Kobro i gruzińskiej artystki Thei Djordjadze, a także wideo Johanny Billing – dokumentacja warsztatów choreograficznych Anny Vnuk, które odbyły się w Iesie w Rumunii. Oraz obrazy Kojiego Kamojiego, Marii Jaremy i Kajetana Sosnowskiego.

Umieszczone w towarzystwie rzeźb i rysunków Bielawskiej, tworzą opowieść o zmysłowym doświadczaniu rzeczywistości i inspirują do intymnych spotkań z codziennością. – Tak rozumiem jedną z ról sztuki: jako uwrażliwianie na codzienne sytuacje. Skupienie na kształcie liścia, czy zatrzymanie się na tym, jak się odbijają chmury w brudnej kałuży na Mielczarskiego na Starym Polesiu – mówi Katarzyna Słoboda.

Alicja Bielawska, 'Konstelacja poranna II'. Z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi
Alicja Bielawska, 'Konstelacja poranna II'. Z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi  Muzeum Sztuki w Łodzi

Krucha równowaga

Prace Alicji Bielawskiej są lekkie i radosne, a w przestrzeń wystawy wchodzi się jak do figloraju. „Konstelacja poranna (II)", znajdująca się w kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi, kojarzy się z rozwieszonym praniem, ale też z trzepakiem, parawanem czy namiotem.

„Przemienny porządek" to przeskalowane korale nanizane na stalowy pręt.

„Ćwiczenia na dwie linie" wprost odnoszą się do rzeźb Katarzyny Kobro, której koncepcja rzeźby od lat inspiruje artystkę. Kobro pojawia się na wystawie „Na przecięciu linii" nie tylko jako „zimna" abstrakcjonistka i matematyczka. Obok „Kompozycji przestrzennych" kuratorki pokazują figuratywne, gipsowe „Akty" .

– Abstrakcja łączy się tu z doświadczeniem zmysłowym – tłumaczy Alicja Bielawska. – To samo zdarza się na przykład w rysunkach Emilii Małgorzaty Dłużniewskiej: postaci wyłaniają się z przestrzeni domowych, zaciera się granica pomiędzy ciałem a uproszczoną rzeczywistością. Dla mnie jako artystki bardzo ważne jest to, jak odbieramy rzeźbę cieleśnie i jak ją osadzamy we własnym doświadczeniu, myśląc o relacjach wielkości, proporcjach czy materiałach.

Dla kuratorek bardzo istotna jest rola widza, który porusza się po wystawie, spogląda na prace z różnych punktów (m.in. do linii wzroku i trasy odbiorcy odnoszą się w tytule: „Na przecięciu linii" ). To też nawiązanie do koncepcji Kobro, otwierającej rzeźbę na przestrzeń i interakcję z otoczeniem. Trasę wyznaczamy sami, ale kuratorki podpowiadają, że warto zwiedzać powoli – to przestrzeń wyciszenia, skupienia, innego przeżywania.

Katarzyna Kobro, 'Kompozycja przestrzenna (3)', 1928, stal, farby olejne, kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź
Katarzyna Kobro, 'Kompozycja przestrzenna (3)', 1928, stal, farby olejne, kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź  PIOTR TOMCZYK

Rzeźby Bielawskiej są bardzo delikatne, artystka używa transparentnych tkanin, ręcznie toczonej i szkliwionej ceramiki, sznurów z kolorowych tkanin. Tworzone były z myślą o ich własnej, wewnętrznej dynamice, która często oparta jest na kruchej równowadze. Dlatego nie można ich dotykać, chociaż bardzo kusi.

– Nasza wystawa jest kontemplacyjna – tłumaczy artystka. - Materiały i kształty mają być impulsem do doświadczania, ale nie przez zmysł dotyku. Mają pobudzać wyobraźnię, skojarzenia.

Nie wchodzimy w rzeźbę

W trakcie oprowadzań kuratorskich padały pytania o to, dlaczego nie można „wejść" w rzeźbę.

– Nie chodzi tylko o ustawę o muzealnictwie, która wymusza na instytucjach określone procedury. Dla mnie jest to również kwestia feministyczna, bo chodzi o kwestię zawłaszczanie przestrzeni i obiektów – wyjaśnia Katarzyna Słoboda. – Subtelność prac nie musi zniechęcać do agresywnego wchodzenia w przestrzeń, a dotykanie staje się problematyczne, gdy pomyślimy o nim z perspektywy posthumanistycznej. Czy ta tkanina chce, żebym ją dotknęła? Obiekty są delikatne, trzeba szanować ich kruchość. Dzieło ma przetrwać nie tylko tę konkretną wystawę, ale i nas. Pokazujemy na przykład rzeźbę Thea Djordjadze, na granicy równowagi, z której wręcz osypuje się gips.

Na początku twórczej drogi Alicja Bielawska mówiła o swoich pracach „przedmioty". Dziś woli określenie „rzeźby".

– Inspirowałam się otoczeniem, ważne było dla mnie zbliżenie rzeźby do ciała. Dlatego mówiłam o „przedmiotach" – wyjaśnia. – Z czasem zrozumiałam jednak, jak istotna jest autonomiczność rzeźby, która właśnie nie jest przedmiotem, jest oddzielona od rzeczywistości, wzięta w nawias dzieła sztuki. Ta zmiana statusu sprawia, że rzeźba staje się wyjątkowa i zaczyna inaczej na nas działać. Idę za Kobro, która z kolei odżegnywała się od tradycyjnie pojmowanej rzeźby jako zamkniętej bryły, ale nie rezygnowała z nazywania swoich prac rzeźbami.

ms2, Ogrodowa 19, wystawę można oglądać do 5 czerwca.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem