Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Agata Radecka ma 42 lata. Mieszka w miejscowości Wrząca pod Łodzią. Zawodową karierę związała z nauczaniem wychowania fizycznego. Uczyła m.in: w Szkole Podstawowej nr 41 w Łodzi i Gimnazjum w Lutomiersku.

Zarówno jej podopieczni, jak i współpracownicy, niemal od zawsze postrzegali ją jako prawdziwy wulkan energii.

- Ogromną część swojego życia poświęciła dzieciom i młodzieży, których zarażała pasją do sportu i zdrowego trybu życia. Nie wyobrażała sobie dnia bez ruchu – pracowała jako instruktorka pływania, uwielbiała ćwiczyć jogę i tańczyć - pisze Katarzyna w wiadomości do redakcji "Wyborczej", w której opowiada historię Agaty.

Diagnoza, która zmieniła życie nauczycielki

Nic nie zapowiadało tragedii, kiedy w 2020 roku zgłosiła się do przychodni, skarżąc się na bóle brzucha. Po serii przeprowadzonych badań, usłyszała jednak diagnozę, która wywróciła jej życie do góry nogami. Słowa lekarza brzmiały jak wyrok. Rak jelita grubego IV stopnia. Od tej pory częściej niż na sali gimnastycznej bywa na szpitalnych salach.

- Zaledwie tydzień wcześniej byłam zdrową, uśmiechniętą kobietą, mamą, która sądziła, że będzie żyła jeszcze wiele lat, podczas których będzie widziała, jak jej dzieci dorastają, kończą dobre szkoły, zakochują się, zakładają rodziny. Słyszałam o raku, o żniwie, które zbiera każdego roku, lecz nie myślałam, że zaatakuje on moje ciało - podkreśla Agata.

Mimo tego, że rokowania były złe, natura sportowca sprawiła, że potraktowała chorobę jak wyzwanie. Nie zrezygnowała ze sportu. W rozkład dnia wpisywała zarówno chemioterapię, jak i rutynowy trening. Z czasem wyniki badań zaczęły się poprawiać. Wydawało się, że nowotwór odpuszcza, a nauczycielka będzie miała szansę powrócić do życia, jakie znała przed diagnozą. W marcu 2021 roku przyjęła ostatnią dawkę chemii.

Odzyskiwała siły, a jej włosy zaczęły odrastać. Wtedy przyszedł kolejny cios. Kontrolna tomografia wykazała, że na otrzewnej wystąpiły dwie zmiany nowotworowe. Mimo wszystko nie zamierzała się odpuścić, wierząc, że wszystko w końcu wróci do normy. Operacja usunięcia guzów zakończona wlewem z podgrzanej chemii uratowała jej życie. Nie przyniosła jednak spodziewanych rezultatów. Nawrót choroby nastąpił miesiąc po zabiegu.

- Na początku były łzy, smutek, strach. Jednak patrząc na mojego męża i cudowne dzieci, wiedziałam, że nie mogę się poddać. Muszę i chcę walczyć - zaznacza Agata. 

Agata bez pomocy nie będzie w stanie kontynuować leczenia

Chemioterapia zniszczyła nie tylko komórki rakowe, ale także zdrowe tkanki, co sprawiło, że koniecznością stała się terapia wspomagająca. Nie jest ona jednak refundowana, a jej miesięczny koszt to około 15 tysięcy złotych. Początkowo z pomocą rodziny opłacała ją z własnej kieszeni, a także z pieniędzy, które udało się zebrać z 1 proc. podatku. Agacie kończą się oszczędności, a wraz z nimi oddala się szansa na powrót do zdrowia. Bez tych pieniędzy nie będzie mogła w ogóle kontynuować leczenia. Nauczycielka nie traci jednak nadziei.

Trwa zbiórka charytatywna, dzięki której udało się zebrać już blisko 25 tysięcy złotych. To jednak tylko część potrzebnej kwoty, a ze względu na nieustającą terapię koszty wciąż rosną.

- Nie pozwolę, aby rak zabrał mi życie, które tak bardzo kocham. Będę wdzięczna za każdą pomoc - podkreśla Agata.

Wesprzeć nauczycielkę można także biorąc udział w licytacjach, które są prowadzone na specjalnej grupie na portalu Facebook. Wśród wystawionych tam produktów znalazły się m.in: lekcje pływania, unikatowa piłka z podpisem Marcina Gortata czy ręcznie wytwarzana biżuteria.

Wesprzyj zbiórkę

Weź udział w licytacjach

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.