Boże Narodzenie 2022. "Poproszę o nowy czajnik, bo stary się zepsuł i gotuję wodę u Marysi". Seniorzy z łódzkich DPS-ów napisali już 1300 listów do Mikołaja.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czesława prosi o gorzką czekoladę Wedla. Magdalena chciałaby otrzymać w prezencie różową piżamę i dużą skarbonkę na kluczyk. Krzysztof marzy o biletach do kina i książkach. Kasia chce polarowy koc. W liście pisze, że jej zimno. Czesław prosi o dezodorant. Waldek o ciepłe skarpety. Sławek o czasopismo motoryzacyjne, w którym będzie dużo zdjęć samochodów.

Seniorzy z DPS-ów mierzą się z biedą

Seniorzy z łódzkich DPS-ów nie mają dużych potrzeb. Ich świąteczne prośby są raczej skromne, a lista wymarzonych prezentów – krótka.

– Potrzebują przede wszystkim sygnału, że ktoś o nich myśli. Nie zawsze jest dla nich istotne, co dostaną, a że w ogóle otrzymają paczkę – przyznaje Robert Pawlak, organizator akcji „List do Mikołaja z DPS-u".

W tym roku akcja „List do Mikołaja" organizowana jest w DPS-ach po raz trzeci. Zainteresowanie z roku na rok jest coraz większe. Trzy lata temu mieszkańcy napisali 300 listów, w zeszłym roku około 700, w tym roku już prawie 1300. Coraz więcej osób decyduje się także włączyć w pomoc. – Odzywają się do nas firmy, osoby prywatne, szkoły i uczelnie z całej Polski. Myślę, że nie tylko podopieczni DPS-ów, ale także ci, którzy przygotowują paczki, tego potrzebują. Mamy silną potrzebę dzielenia się – zauważa Robert Pawlak.

Boże Narodzenie 2022. Niektóre listy są pełne bólu

Każdego dnia sukcesywnie kolejne listy są publikowane w mediach społecznościowych. W przypadku tych, które zostały zamieszczone, zarezerwowano już ponad połowę. Prośby seniorów ujmują nie tylko skromnością, ale i ich życzliwością.

– Zdarza się, że ktoś pisze w liście: „W zasadzie nic nie potrzebuję, cieszę się, że jesteś i życzę wesołych świąt". Był taki list, w którym pan pisał, że chciałby kawę i ciastko nie dla siebie, ale dla koleżanki, bo bardzo lubi z nią posiedzieć i porozmawiać, a ona lubi kawę i ciastka. Chce je dostać, żeby ją zaprosić i poczęstować – opowiada Pawlak.

Niektórzy podopieczni DPS-ów we wzruszający sposób wyjaśniają, dlaczego taki czy inny prezent na Boże Narodzenie byłby dla nich odpowiedni.

„Poproszę o nowy czajnik, bo stary się zepsuł i gotuję wodę u Marysi. Taki na prąd, bo gazu w pokoju nie mamy" – pisze Marcelina. O czajnik prosi także Marian, który zaznacza, że ma być on nieduży, bo prąd jest drogi.

„Jestem Marysia, kiedyś byłam lekarzem-rehabilitantem, a teraz mieszkam w DPS-ie i sama potrzebuję opieki medycznej. Pomimo zaawansowanego wieku jestem sprawna fizycznie. Mam tylko duże problemy z pamięcią. Lubię brać udział w terapii zajęciowej, dlatego chciałabym dostać gry planszowe usprawniające pamięć, książki i zeszyty ćwiczeń dla osób z demencją" – czytamy w jednym z listów.

W innym podopieczny tłumaczy, że chce dostać parasolkę, bo często chodzi na spacery z córką. W kolejnym, że seniorowi przydałaby się walizka na kółkach, bo choć mieszka w DPS-ie, to często podróżuje.

– Każdy list porusza. Są jednak takie, w przypadku których wręcz boli ich czytanie, bo widać w nich ból i cierpienie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. W jednym np. osoba pisze, że jest bardzo chora i wie, że są to jej ostatnie święta, czego żałuje, bo bardzo je lubi. Niektórzy proszą o zdrowie i kontakt z rodziną. O to, żeby ktoś ich odwiedził – opowiada organizator akcji.

I dodaje: – To nie jest tak, że to lista zakupów, ale coś więcej. Czasem wystarczy czytać pomiędzy wierszami, żebyśmy wiedzieli, co ta osoba myśli i jak się czuje. To bardzo wzruszające.

Akcja „List do Mikołaja" po raz trzeci

Paczki otrzymają podopieczni 14 łódzkich DPS-ów. Wszystkie prośby zostaną zrealizowane, niezależnie od tego, czy znajdzie się osoba, która zarezerwuje list. Pomóc w tym ma organizowana w tym celu zrzutka. – Podopiecznych w łódzkich DPS-ach jest blisko 2 tys. Nie wszyscy napisali listy, ale wszyscy dostaną paczki. Jeżeli ktoś nie napisał, co chce otrzymać, przygotowujemy paczkę uniwersalną. Znajdzie się w niej kosmetyk, coś słodkiego, kawa czy herbata. Bierzemy pod uwagę te prośby, które zdarzają się najczęściej – mówi Robert Pawlak.

I dodaje: – Mamy jeden DPS w Łodzi, gdzie listów nie ma. Tam są osoby obłożnie chore, które często samodzielnie nawet nie jedzą. Opiekunowie przygotowują nam listę produktów, które są potrzebne, i później je rozdzielają. Kupujemy jogurty, musy. Tam nie ma mowy o kawie, włóczkach czy puzzlach. Nie zapominamy o tych osobach.

DOŁĄCZ DO AKCJI "LIST DO MIKOŁAJA"

Justyna Mysior-Pajęcka
Dziennikarka łódzkiej "Wyborczej". Zajmuje się edukacją i sprawami społecznymi.
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wspaniała akcja i dobrze, że Wyborcza ją nagłaśnia. Natomiast potwornie smutne, że władze miasta uznają, że stać nas na pensje partyjnych działaczy w spółkach, czynsze dzierżawne dla spółeczkę zasłużonego działacza, orientarium, stadiony i gazetę propagandową, a nie stać na dezodorant i ciepłe skarpetki, gry czy pidżamy dla łodzian z DPS-ów.
    już oceniałe(a)ś
    9
    1
    W DPSach kryzys finansowy był zawsze, miasto ma je głęboko gdzieś, w końcu głosów za wiele z DPSów nie będzie.
    Miasto w kryzysie finansowym też jest od dawna, oczywiście jeśli spytać w UMŁ to jest wspaniale, chociaż ostatnio słychać o likwidacji nazwy ŁSI i powołaniu kolejnej spółki, prezesi zarbiający po pół miliona, a tymczasem seniorzy z DPSów marzą o ciepłych skarpetkach...
    @(?'?-'?)?
    Ale trzy bańki rocznie na organ prasowy sie znalazły.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0