Jedni uznają wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy, inni odwrotnie, jak uczył nas Jan Tadeusz Stanisławski. Dzielimy się na miłośników kina i znawców teatru, na fanów Mozarta albo hip-hopu, na ludzi Północy lub gorącego Południa. I, oczywiście, na... psiarzy i kociarzy. Tak mniej więcej – pół na pół.

ZOBACZ TAKŻE: W "Mieście Kobiet" tylko 3 proc. przestrzeni ma patronki. Można to zmienić [FELIETON]

Owszem, lubię psy. Miałam niegdyś ukochanego, przemądrego pudla, który był znanym na całym Marysinie ekscentrykiem, ale właśnie... to ja go miałam.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej