Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Izabella Adamczewska: „Raport troski” przygotowały trzy kobiety. Artystki Carolina Caycedo i Zofia Rydet oraz kuratorka Aleksandra Jach.

Aleksandra Jach: – Carolina Caycedo jest bardzo zaangażowana politycznie, wychodzi ze swoją praktyką poza galeryjną przestrzeń. Urodziła się w Londynie, długo mieszkała w Kolumbii, przez chwilę jej miejscem było Portoryko. W dodatku zajmuje się sprawiedliwością społeczną w kontekście walk o środowisko przyrodnicze. Szukałam osoby, która popatrzyłaby na naszą kolekcję w taki właśnie sposób.

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

To ty wybrałaś Zofię Rydet?

– Zrobiłam preselekcję. Pokazałam Carolinie prace charyzmatycznych artystek z muzealnej kolekcji – Ewy Partum, Magdaleny Abakanowicz, Aliny Szapocznikow, także Zofii Rydet. Myślałam, że mogą zainteresować ją przede wszystkim te postaci, które w wyjątkowy sposób pracowały z materią, własną biografią, ciałem i byciem kobietą. Innym kluczem, który przyjęłam, była polityka krajobrazu, a więc wybrałam serie zdjęć dokumentalnych, m.in. Pawła Pierścińskiego czy Jana Bułhaka, które konstruowały wyobrażenie tego, czym jest „polska ziemia”. Powoli zawężałyśmy temat. Okazało się, że fotografie Rydet najmocniej rezonują z artystycznymi zainteresowaniami Caroliny oraz jej biografią i dorastaniem w Kolumbii. „Raport troski” łączy fotografie Zofii Rydet z pracami Caroliny kupionymi w tym roku do kolekcji Muzeum Sztuki dzięki dofinansowaniu ministerialnemu.

Co cię tak ujęło w „Zapisie socjologicznym”?

Carolina Caycedo: – Te fotografie przypomniały mi styl życia, który wciąż jest obecny w Kolumbii. Przede wszystkim byłam pod wrażeniem liczby sportretowanych na tych zdjęciach pracujących kobiet.

Rydet była bardzo dokładną fotografką, skupiała się na indywidualności, nie próbowała generalizować.

Skoncentrowałam się na działających kobietach: uprawiających owoce i warzywa, dojących krowy, obierających ziemniaki, opiekujących się zwierzętami, lasami i rzekami. To był punkt wyjścia do powiązania optyki Rydet z moimi pracami. Skupiłam się na ekologiach feministycznych, na trosce o otoczenie.

Tłem do „Zapisu socjologicznego” jest kolaż przedstawiający walczące o środowisko aktywistki, również Polki, działające właśnie teraz: Siostry Rzeki, Matki Polki na wyrębie, Obóz dla puszczy. Młodzieżowy strajk klimatyczny, ruchy antysmogowe, osoby walczące o prawa zwierząt…

Carolina Caycedo: – Zestawiłam zdjęcia tych społeczności z postaciami historycznymi, nie tylko z Polski – na przykład członkiniami Chipko Movement, które w latach 70. XX w. stanęły w obronie indyjskiej puszczy. I oczywiście z kobietami z fotografii Zofii Rydet: pielącymi chwasty, uprawiającymi zioła, trzymającymi siekierę. Każda z nich mogłaby stanąć dziś na czele marszu protestacyjnego.

Na całym świecie to kobiety dbają o środowisko naturalne. W tym projekcie dałam pierwszeństwo Polkom, bo chciałam, żeby wystawa napawała optymizmem. W coraz większej liczbie państw władzę obejmuje skrajna prawica. Tym bardziej warto się przyjrzeć temu, co robią kobiety, bo to kontrofensywa dla męskich represji, nadużyć, form używania naszych dóbr. Wybrałam kolaż, bo to estetyka punkowa, „zrób to sam”.

Aleksandra Jach: – Bohaterki do kolażu pomogły nam wybrać polskie aktywistki.

Z fotografiami z „Zapisu socjologicznego” sąsiadują odlewy dłoni.

Carolina Caycedo: – Odwołuję się w ten sposób do wiedzy ciała. Kobiety ją dziedziczą i gromadzą. Kiedy nadejdzie katastrofa klimatyczna, trzeba będzie znów z niej skorzystać. Dłonie symbolizują wiedzę pochodzącą z działania i pamięć mięśni. Niektóre czynności umierają z odchodzeniem stylów życia, ale są i takie, które wciąż są aktualne, np. obieranie ziemniaków.

Przed nami wisi sieć.

Fot. Materiały prasowe

Carolina Caycedo: – To cześć cyklu, który rozpoczęłam trzy lata temu: Cosmonets (Kosmosieci). Każda sieć jest jak kosmos, symbolizuje różne osoby, z którymi pracowałam. Znajdują się w niej rekwizyty potrzebne do prac domowych, ale i wkładka domaciczna. W sieci są gesty. Kobiety nie są widoczne w społeczeństwie, chyba że jako obiekt, uprzedmiotowione. Chciałam pokazać ciała kobiet w inny, niekomercyjny sposób.

Czy przychodząc tu minęłyśmy Wielką Kobietę, boginię?

Carolina Caycedo: – Tak! To Wielka Matka, bardzo dla mnie ważna, bo do jej materializacji użyłam sieci z Gwatemali i maski z Kolumbii. Zostanie w Łodzi.

Mam nadzieję, że przygotowując „Raport troski” udało nam się stworzyć bezpieczną przestrzeń dla kobiet. Dla mnie, jako artystki, też jest ważne, żeby mieć własne miejsce w instytucji. W sztuce kobiety też są na marginesie.

To trzecia odsłona Prototypów.

Aleksandra Jach: – Chciałam, żeby ta odsłona różniła się metodą pracy. W pierwszych Prototypach chodziło o zawłaszczenie wzorów i motywów, włączenie ich do kultury wizualnej przez Dom Mody Limanka. W drugich Michał Libera, Barbara Majewska i Konrad Smoleński dokonywali przekładów obrazów z kolekcji na dźwięki. W relacji Carolina Caycedo – Zofia Rydet chodzi o współpracę: artystka wybiera inną artystkę i mierzy się z konstruowaną przez nią wizją świata.

„Raport troski” traktuję jako przypis do pracy Zofii Rydet. Nie mamy dostępu do wszystkich sfotografowanych przez nią historii, bo robiła zdjęcia obsesyjnie. Nasze zbiory nie są reprezentatywne. Stąd też pomysł, żeby rozwinąć historie opowiadane przez Rydet poprzez opowieść o kobiecym aktywizmie, niewidzialnej pracy opiekuńczej i trosce o środowisko.

Mężczyźni siedzący nieruchomo na kanapach i czekający na obiad też są częścią tej herstorii.

Aleksandra Jach: – Zainteresowała nas też opozycja pomiędzy pasywnym pozowaniem do zdjęć a aktywnością wyrażającą się w wykonywaniu codziennych obowiązków. Na wielu zdjęciach Rydet kobiety nie zwracają uwagi na obecność fotografki, po prostu pracują. W kolażu „Raport troski” nasze bohaterki także pokazane są w akcji, w walce nie tylko o bezpieczeństwo i jakość domowej przestrzeni, ale także o prawa ludzi i przyrody.

„Raport troski”
To trzecia część cyklicznego projektu Prototypy, w którym artyści pracują z kolekcją Muzeum Sztuki w Łodzi. Carolina Caycedo zainspirowała się cyklem „Zapis socjologiczny” (1978-1990), w którym Zofia Rydet dokumentuje tradycyjne sposoby życia, znikające podczas modernizacji.
W MS1 (ul. Więckowskiego 36) – od 6 września do 12 stycznia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.