Ubrać gwiazdę, mieć okładkę i zrobić pokaz. - To trzy główne cele projektantów. To ostatnie jest najtrudniejsze. I o tym marzę, o indywidualnym pokazie w Warszawie - mówi Adrian Krupa, projektant mody, absolwent ASP.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Gdy zaprezentował swoją kolekcję „Fetish” (dostał za nią Złotą Nitkę 2018), w której twarze i sylwetki modelek zakrył japońskimi kostiumami zentai, Vogue.pl napisał, że jest to "jeden z najbardziej obiecujących młodych polskich projektantów".

Gwiazdy już ubierał: Natalię Nykiel, Justynę Steczkowską, Małgorzatę Kożuchowską. Zgłaszali się do niego styliści artystek albo sam wysyłał swoje propozycje. Np. do Julii Wieniawy. - Wybrała stylizację z mojej pierwszej kolekcji "Badroom", potem zaczęliśmy współpracować - opowiada Adrian.

Dokładnie rok temu miał okładkę "Elle Polska". - Dowiedziałem się dopiero, gdy zobaczyłem wydrukowany magazyn.

Okazało się, że jestem jedynym polskim projektantem, który w tym magazynie w 2019 roku miał okładkę. Od razu zadzwoniłem do domu, żeby kupili - wspomina.

Ze swoimi kolekcjami był w Mediolanie, Paryżu, Kijowie. Niedawno wrócił ze stażu z Bejrutu u Georgesa Chakry, projektanta mody haute couture. W 2019 r. wygrał Fashion Designers Awards.

- Ale największe osiągnięcie jeszcze przede mną - mówi. Jednym z nich, nie będzie tu zaskoczenia, jest okładka Vogue. O to trudno, ale, jak mówi, jest do zrobienia. - Jak wszystko, trzeba sobie wyznaczyć cel i do niego dążyć - mówi.

Wygrany jest tylko jeden

Rysował od zawsze. I od zawsze malował sukienki. Skończył gimnazjum i liceum plastyczne. - Oglądałem pokazy mody i wiedziałem, że właśnie to chcę robić - tłumaczy. Chociaż mama wolała, żeby zajął się protetyką, miał zdolności manualne, babcia, wujek się tym zajmowali. Od babci wziął jednak maszynę do szycia i metodą prób i błędów uczył się szyć.

Do tej pory wszystko od początku do końca robi sam. Rysuje zarys kolekcji, zaczyna od kształtu, jednego elementu w konstrukcji. Później szuka tkanin. Ekoskóra, lateks, brokat - na to stawia najczęściej. A potem szyje. Nieraz dodaje też elementy zrobione na drutach (tego uczył się z Yotube'a). - Praca młodego projektanta nie polega tylko na uszyciu. Trzeba stylizacje sfotografować, opisać, nie można zamknąć się w sferze artystycznej. Potrzeba cierpliwości i zorganizowania - dodaje.

Do Łodzi przyjechał z Rzeszowa i na razie nie chce stąd wyjeżdżać. Planem B był Kraków i wzornictwo.

- Ale wszyscy projektanci polscy, którzy są na szczycie, czyli Paprocki, Brzozowski, Przybylski, kończyli Łódź - wyjaśnia.

We wrześniu Adrian skończył projektowanie ubioru na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Środowisko mody, opowiada, jest hermetyczne, na początku przyjmuje z otwartymi ramionami, a potem drzwi się zamykają. Obawiał się tego świata. - W świecie mody wygrany jest zawsze tylko jeden. Ale nawet gdy nie wygrywałem, dawało mi to większą motywację do pracy - stwierdza. Wyłącza myśli i zapomina o modzie, tylko jak jeździ na rowerze, trenuje indoor cycling.

Chce szyć przede wszystkim dla kobiet. Konstrukcja jest dla niego najważniejsza. - Każdy materiał został użyty, każdy kolor też, a w konstrukcji można coś odkryć. A ja chciałbym być poza schematami - mówi.

W projektowanych stylizacjach nie używa czarnego (czarny trudno się fotografuje i nie trafia na okładki, jest tylko na ulicy). Za to czerwony jest niemal zawsze. Nożyczki, naparstek, nici ma cały czas ze sobą - wytatuował je sobie na rękach.

- Nigdy nie chciałem mieć tatuażu, ale gdy przekroczyłem barierę 18 lat, stwierdziłem, że zrobię sobie mały napis, to najprostsze i najszybsze. Tatuażysta mi poradził, że z napisu po jakimś czasie nie będę zadowolony i żebym sobie zrobił coś, co jest związanego ze mną. I wymyśliłem te elementy - opowiada.

Za miesiąc ma pokaz w Moskwie, potem przygotowuje się do Flesz Fashion Night, imprezy uznanej za jedno z największych wydarzeń modowych w Polsce, otwierających cały sezon.

- Na studiach dałem sobie czas na eksperymenty, teraz pracuję nad czwartą kolekcją, bardziej komercyjną - mówi.

Partnerami "Wioseł Kultury" są: Clariant (partner strategiczny), Rossmann, Uniwersytet Łódzki i Veolia.

Wiosła Kultury 2019
Wiosła Kultury 2019  Andrzej Pągowski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem