Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koronawirus w Polsce. Zapisz się na specjalny newsletter, w którym zawsze znajdziesz sprawdzone informacje

Niegdyś ludzie przychodzili do kiosku przede wszystkim po gazety...

Dariusz Zawadzki: - Gazet sprzedaje się coraz mniej, ale świat nie żyje tylko gazetami. Ludzie kupują u mnie książki, papierosy, materiały biurowe, bilety. Te ostatnie chyba najlepiej schodzą, bo nadal nie wszyscy umieją obsługiwać biletomaty. Starsze osoby wolą przyjść i kupić je u mnie. Dużo osób zaopatruje się też tutaj w czasopisma dla dzieci.

Do okienka podchodzi kobieta. Prosi cztery czterdziestominutowe bilety. Pan Darek podaje je, wydaje resztę i z uśmiechem mówi "Dziękuję, do widzenia!". Chwilę potem podchodzi młody chłopak. Szuka konkretnych papierosów, ale w kiosku ich nie ma. Pan Darek tłumaczy, że wycofują je z produkcji i trudno będzie je znaleźć. Serdecznie żegna klienta.

Kiedyś kioskarz był chyba trochę jak barman. Między nim a klientem nawiązywała się relacja, przychodzili stali bywalcy.

- Ale teraz nadal tak jest! Jedna pani jest u mnie za każdym razem, kiedy przychodzi na ryneczek. Nawet jak nie chce nic kupić, to chwilkę porozmawia. Tylko żeby tak było, potrzeba odpowiedniego podejścia. Najpierw trzeba zdobyć zaufanie klienta. Pomaga w tym uśmiech, czasem można o coś zapytać, coś skomentować. A potem klient sam przychodzi, czasem pożartuje, pożali się. A przy okazji coś zwykle ludzie kupują, a to książkę, a to gazetkę. Ja chętnie doradzam, a część osób na to liczy. Jak się nawiąże taką relację, to klienci wracają. I to nie tylko starsi, ale młodzi też.

Skąd pomysł, żeby zająć się prowadzeniem kiosku?

- 30 metrów dalej jest kolejny kiosk. Prowadzi go moja narzeczona. Justyna jest niepełnosprawna, ale pracuje, bo brakuje jej kilkunastu miesięcy, żeby mogła otrzymać rentę od ZUS. W ubiegłym roku zrezygnowałem ze starej pracy, żeby móc być przy niej, a nasz kierownik dał mi taką możliwość. Dzięki temu jesteśmy cały czas na łączach, więc kiedy trzeba, pomagam jej.

Pan Darek wybiera numer. Chwilę później pyta przez telefon: "Kochanie, czy mam już iść po ciebie?". Rozlega się głos: "Tak, jestem gotowa". Wychodzimy z kiosku i idziemy w stronę ul. Kościuszki, gdzie znajduje się kiosk pani Justyny. Pan Darek pomaga jej zamknąć punkt, a potem wszyscy razem wracamy do jego kiosku.

Pomyślałby pan kiedyś, że zajmie się prowadzeniem kiosku?

- Ależ skąd! Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem i kioski były bardzo popularne, myślałem sobie, że nigdy nie chciałbym tak pracować. "Tyle jest tych gazet, jak się w tych tytułach połapać" - myślałem. A teraz proszę, siedzę tutaj, gazety sprzedaję i chyba nieźle sobie radzę. 

ZAMÓW U KIOSKARZA „TECZKĘ” – ZAOSZCZĘDŹ I ODBIERZ PREZENTY

Prenumerata teczkowa to najtańszy sposób na codzienny dostęp do „Wyborczej”. Za komplet czerwcowych wydań ze wszystkimi dodatkami zapłacimy 105 zł (cena przy zakupie każdego z wydań osobno – 130 zł). Zamówienia na czerwiec można składać do 22 maja.

* Czerwcowi „teczkowcy” dostaną od nas dwa prezenty:

książkę „1968. Czasy nastały nowe”, reporterską opowieść o najbardziej zbuntowanym roku XX wieku autorstwa reporterów Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza, laureata nagrody Nike. Dostarczymy ją do punktu, w którym zamówią Państwo „teczkę”.

* Miesięczny cyfrowy dostęp do serwisu Wyborcza.pl. By go otrzymać, wystarczy zadzwonić na infolinię pod nr 22 555 54 55 (od poniedziałku do piątku w godz. 8-19, w soboty w godz. 9-17) i podać numer dowodu kupna „teczki”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.