- Mega dobrze wyszło. Jakieś tam założenia mamy, bo musimy mieć. Wiemy, że to będzie bezpieczne, wszystko jest fajnie. Ale jak coś się wydarzy, dowiadujemy się o tym po fakcie. Nie możemy przewidzieć, czy auto stanie w taki czy inny sposób, zrobi dwa kozły albo pięć. Nie wiem, ile było. Pierwsze dwa liczyłem - mówi Stachu po wydostaniu się z wraku.
Wszystkie komentarze