Aleksander Wat pisarz, redaktor naczelny Państwowego Instytutu Wydawniczego raz członek Zarządu Polskiego Pen Clubu
Poniżenie literatury polskiej. Do Warszawy raczył przyjechać sekretarz generalny Związku Pisarzy Sowieckich, poeta Surkow (...) z pisarką Karawajewą. Obecność obowiązkowa. (...) Szybkim krokiem wchodzi krępy, przysadkowaty, z chytrymi oczami enkawudzisty Surkow, za nim Karajewa, czterdziestopudowa kupczycha z Dostojewskiego, baba jak piec, za nimi aktyw, wedle rangi. Sala klaszcze gorąco, ale z pierwszego rzędu zrywa się wielki poeta polski, podbiega do grafomana czekisty i w ekstazie klaszcze mu przed samym nosem.
Tak, ale poznałem w 1957 akowca, którego tenże wielki poeta odciął od stryczka. Na błaganie matki wybłagał jego życie u Bieruta. (...) Ta głowa przeważy na szali ostatecznej. Nie są to sprawy proste. Oklaskowa ekstaza poety nie wynikała ze służalczości, nie był też, wbrew pozorom i gadkom, poetą dworskim. Był ekstatykiem, musiał kogoś wielbić, tańczyć przed Arką Przymierza, żył tylko chwilami tych uniesień i tylko dzięki tym chwilom. Jak to wszystko było poplątane za groźnych czasów stalinizmu i nikt, kto sam nie przeżył tej opresji, nie ma moralnego prawa potępiać ani usprawiedliwiać.
Wszystkie komentarze