Ranna sarna
Strażnicy dostali zgłoszenie o uwięzionej sarnie, która utknęła między metalowymi przęsłami ogrodzenia przy ul. Prądzyńskiego. Po przybyciu na miejsce patrol dobrze wiedział jak działać.
AP
Aby zwierzę jeszcze bardziej się nie stresowało w pierwszej kolejności strażnicy założyli mu na głowę płócienny worek z otworami na nos. Nie chcąc angażować pozostałych służb, przy pomocy lewarka samochodowego podważyli przęsła ogrodzenia i wydostali poranioną sarnę. Zwierzę zanieśli na noszach do samochodu i zawieźli do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt.
Po jednym dniu weterynarze wypuścili sarnę na wolność. - Dostała leki i od razu stanęła na nogi - mówi Kamil Polański, leśnik. - Miała kilka otarć, ale niezbyt poważnych.
Wszystkie komentarze