Powrót do starych tradycji
Łódzki botanik nie boi się sięgać do dawnych tradycji. Wręcz przeciwnie, pokazuje, że warto interesować się tym, jak żyli nas dziadkowie i jak radzili sobie z codziennością, w której o komputerach nikt nawet nie marzył. A od czego można zacząć opowieść o życiu w drewnianych chatach? Najlepiej od przeniesienia jednej z nich do Łodzi. I tak właśnie zrobiono.
W niedawno powstałym skansenie dominują trzy budynki. Pierwszy z nich to wiejska chałupa z miejscowości Ldzań w gminie Dobroń. O jej pochodzeniu przypomina oryginalna tabliczka z napisem Ldzań 41 i nazwiskiem Zagańczyk. Część jej wyposażenia pochodzi z darów od mieszkańców Łodzi, które przynieśli po ogłoszonej przed rokiem zbiórce.
Równolegle do chałupy stoi drewniana stodoła. To replika zabytkowego budynku ze wsi Stanisławki w gminie Grabów. Ma ona służyć jako pomieszczenie edukacyjne. Prowadzone tam będą warsztaty dla dzieci i młodzieży. Na zajęciach o roślinach włóknodajnych, czyli lnie, konopii czy pokrzywie, uczestnicy będą pozyskiwać włókna i robić z nich kawałek materiału. Z kolei podczas warsztatów poświęconych roślinom barwierskim można będzie ten kawałek zabarwić. Teraz niemal codziennie gośćmi skansenu są uczestnicy letnich półkolonii.
Ale skansen to nie tylko budynki, lecz także rośliny. Znajdziemy tu trzy kolekcje: starych odmian drzew owocowych charakterystycznych dla Polski środkowej, dawnych roślin użytkowych oraz roślin, które kiedyś hodowano w przydomowych ogródkach. Do tych ostatnich zalicza się m.in. zioła lecznicze i przyprawowe. Będzie też słynny rydz, czyli lnicznik siewny. - Z lnicznika tłoczono olej, po który sięgano na przednówku, gdy kończyła się już zwierzęca omasta. Stąd powiedzenie ''Lepszy rydz niż nic'' - opowiadała Mańkowska.
Największy powierzchniowo jest sad. Na razie rośnie w nim 140 malutkich jabłonek, posadzonych gęsto co cztery metry. Wszystkie to popularne dawniej odmiany. Jest kronselka, reneta kulona, antonówka, kosztela i grafsztynek.

Wszystkie komentarze