Więcej
    Komentarze
    Byłam niedawno w ogrodzie botanicznym, widziałam dzieciaki biegające alejką obok barszczu Sosnowskiego, oby tylko nie doszło do jakiegoś nieszczęścia jak któreś się przypadkiem przewróci na tą roślinę. Przecież barszcz najlepiej rozpoznaje się po kwiatostanach, więc same liście nie spełnią swojej roli edukacyjnej. Po co zatem narażać zwiedzających na potencjalne nieszczęście? Tym bardziej, że tabliczki z opisami są dość małe i żeby przeczytać, że to jest ten osławiony barszcz trzeba podejść bardzo blisko. A w takie upalne lato to niezbyt bezpieczne.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0