Pozwy za dopalacze
Łódź od miesięcy walczy ze sklepami sprzedającymi dopalacze. Najpierw wchodziły tam policja, straż miejska i sanepid. Zabezpieczali woreczki ze środkami odurzającymi, wynosili automaty. Później łodzianie zorganizowali demonstrację pod jednym ze sklepów. W maju mieszkańcy okolic ulicy Nawrot napisali list otwarty do władz miasta i lokalnych mediów z prośbą o rozwiązanie problemu.
Miasto znalazło nietypowy sposób na walkę z plagą. Przed sklepami przy Nawrot i Rzgowskiej rozkopano chodniki, które wymagały natychmiastowej naprawy. Pomogło na chwilę. Właściciel sklepów przy Nawrot zaczął sprzedawać je od podwórka, a na Rzgowskiej przeniósł sklep o kilkaset metrów. Odgrażał się, że kolejny otworzy na Piotrkowskiej.
Dlatego magistrat ogłosił, że zamierza pozywać właścicieli budynków, w których handluje się dopalaczami. Miasto liczy na milionowe kary, które ostudzą zapał handlarzy dopalaczami. Pierwsze pozwy mają trafić do sądu już za tydzień.
Wszystkie komentarze