Chcemy pomóc pszczołom. Bez pszczół nie będzie warzyw i owoców. Nie będzie kawy, kakao, oleju.

Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Zielone, żółte i niebieskie skrzynki na czarnych podstawkach rozstawione są co kilkadziesiąt centymetrów. Nad nimi już tylko kilka belek, panele słoneczne i odkryte niebo. Z jednej strony rozciąga się widok na park Poniatowskiego, z drugiej, nieco dalej, widać drzewa w parku Klepacza. Nie jest łatwo się tu dostać. - Ale pszczołom jest tu dobrze - mówi Sebastian Górecki z Politechniki Łódzkiej.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Studiował Telecommunication and Computer Science na Politechnice Łódzkiej " Pani redaktorko, skoro studiowal " Telecommunication", a nie telekomunikację ( ciekawe, jaka to różnica...), to może należałoby napisać " na Łódź University of Technology" Absurd? Widać, ze pani redaktorka jest ze społecznego awansu...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Smutno mi, "dobra wola" bez znajomości rzeczy tworzy pustynię. W mieście żyje wiele dzikich gatunków owadów. Wprowadzając doń hodowlane pszczoły, sztucznie zasilane, wyczerpują one i tak skromne pożytki. Rezultat - ginie dzika przeroda. To analogicznie jak z plantacjami GMO. A miodu w zamian tyle co kot napłakał.
    Za to w internecie ileż to miłości do przyrody. Może jednak lepiej sadzić w mieście rośliny pożytkodajne. Ale to nie trendy. W Nowym Jorku, Paryżu, Warszawie, Łodzi ...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0