Charles Lloyd, 77-letni saksofonista uhonorowany tytułem 'NEA Jazz Masters' to największa gwiazda tegorocznej Letniej Akademii Jazzu. Skromny artysta wystąpił w czwartek w Wytwórni. Siła jego muzyki zadziałała na publiczność jak magnes. Jeszcze zanim fani zaczęli pojawiać się w klubie ogłoszono, że wszystkie bilety zostały wyprzedane.
Lloyd wielokrotnie podkreślał w wywiadach: - W muzyce chodzi o te wspaniałe momenty, gdy ta pochłania wszystkich i ma się poczucie, że jest się u siebie. W czwartek wszyscy byliśmy u siebie. Precyzyjnie odgrywający kolejne nuty artyści, skupiona i nie bojąca się zrobić miejsce dla swoich muzyków gwiazda wieczoru oraz zachwycona od pierwszego do ostatniego dźwięku publiczność. Lloyd nie musiał czarować ze sceny komplementami, bo muzyka obroniła się sama, zbierając na koniec owację na stojąco. Sędziwy staruszek w trakcie półtoragodzinnego koncertu odezwał się tylko raz, dziękując zgromadzonym za przybycie i zapowiadając na bis fragment suity 'Wild Man Dance'.
Wszystkie komentarze